Człowiek II…

( Autor Paula Gauguina)  (oryginalny francuski tytuł: D’où venons nous? Que sommes nous? Où allons nous?)

Sala po operacyjna na oddziale Neurochirurgicznym, zawsze  budzi we mnie nieprzyjemne uczucia… Wnętrze przypomina bardziej „laboratorium” – Pomieszczenie pełne dziwnych urządzeń, podłączonych do ludzi, które zaczynają  emanować ich energią… Choć to podobno jest odwrotnie – To Owe „urządzenia” przekazują ludziom swoją energię… Mniejsza!. W każdym razie sala rozświetlona jaskrawym światłem przez 24 godziny na dobę ( Pomimo zasuniętych żaluzji w oknach… Po co te okna?)… Co chwilę zjawiają sie postacie w białych kitlach, maseczkach, rękawiczkach i przyłbicach – Które przebywają przeważnie za szklaną szybą – Obserwując…  Rzadziej pojawiają się istoty w zielonych wdziankach … Lecz one w przeciwieństwie do Tych „pierwszych” nie robią właściwie nic, tylko zatrzymują sie nad człowiekiem i po głośnej weryfikacji myśli, czyli wymruczanym  ” Hmmmm?” – Odchodzą… W ogóle, poza „pikaniem” i szumem urządzeń ( … Odgłosów rodem z filmu „scenice fuction”)- Panuje cisza… No nie zupełnie, czasem przerywa ja  cicha rozmowa dwu istot leżących na szpitalnych łóżkach…  Odcięci od świata w wyizolowanym pomieszczeniu z niekończącym sie dniem ( …Owe jaskrawe światło, które nigdy nie gaśnie), gdy odzyskują świadomość po operacji  w oczekiwaniu na diagnozę pooperacyjną… Jest ta krótka chwila, te kilka godzin z którymi nie wiadomo co zrobić!?… Wtedy zazwyczaj słychać rozmowę…

– Pić, pić! – Rozległo się po sali ciche wołanie, które zaraz gasło w monotonnym szumie urządzeń.

– Niech Pan naciśnie „guzik” – Usłyszałem zaraz po tym  „wołaniu”… To młoda kobieta leżąca obok  spragnionej osoby….  Była Tu, już wtedy, nim Mnie na nią wwieziono … A przynajmniej jak wróciłem do świadomości miejsca w którym jestem…

– Co !?…Jaki guzik? – Człowiek nie bardzo mógł zebrać myśli…

– Pomiędzy palcami – Kciukiem i wskazującym… Ma Pan „kaczy dzióbek”… Niech pan złączy oba palce – Zaczęła tłumaczyć kobieta, lecz Ów, nie był zdolny do logicznej reakcji… Na Jego szczęście, pojawiła się pielęgniarka zwabiona przez aparaturę tegoż pacjenta ( … Te różne urządzenia, tak jak i pacjenci wołają czasem o „pomoc”…Choć chyba bardziej chodzi im o towarzystwo ludzi!?)

– O Pan się obudził już!?… I jak się spało? – Spytała lekko drwiąc, Pani Jadzia ( ..Tak zwracali się do niej wszyscy pozostali członkowie personelu). Oczywiście nie doczekała sie odpowiedzi.. Nawet pewne, że samo pytanie było tylko retoryczne, ot taka próba nawiązania dialogu z pacjentem… – Już podłączymy ” kroplóweczkę”… Od nie chce się Panu pić – Mówiła do pacjenta, krzątając sie obok niego. A Tymczasem na salę  weszła druga pielęgniarka; – Co jest Jadziu?  – Spytała jakby od niechcenia; – Weź zresetuj „kardio” i pulsometr na „trójce”… Pan się nam właśnie obudził – Odpowiedziała, nawet nie obracając się w stronę koleżanki, ta z kolei obleciawszy całą salę wzrokiem, wymamrotała ; – Dobra!… A poza tym, wszystko „ok”?… – Pani Jadzia nie odpowiedziała, zajęta wkłuwaniem igły w rękę pacjenta, więc druga z pań znikła za drzwiami, pojawiając się po chwili za przeszklona szybą…

– … No i już, proszę Pana… Gdyby Pan „czegoś” potrzebował, lub coś się działo… Proszę  zacisnąć kciuk ze wskazującym palcem.. – Zaczęła tłumaczyć, to samo polecenie, które wcześniej usiłowała mu przekazać kobieta z sąsiedniego łóżka

– …On chyba jeszcze „nie łapie” !? – Wtrąciła Owa kobieta; –  Przed chwilą mu tłumaczyłam…

– Oj Pani Kasiu – Odparła „siostra” – Po kroplówce „załapie” !…  Ale jakby co?…Niech Pani da znać – Odpowiedziała siostra Jadzia i poprawiając przewód połączony do ręki pacjenta … Znikła za matowymi drzwiami, pojawiając sie obok  swojej koleżanki za szybą….

W pokoju znajdowały się  „cztery stanowiska”… Cztery lóżka z pacjentami, na przeciw siebie.. Ponumerowanie naprzemiennie tak, że po jednej stronie były nieparzyste a po drugiej parzyste… Pani Kasia, zajmowała  – 1… Ja naprzeciw niej  – 2, Pan który właśnie sie obudził po narkozie – 3… A człowiek obok mnie, który pogrążony w „naturalnej” drzemce , spał – 4… I właśnie gdy wychodziła z sali pielęgniarka, On sie przebudził ;

– Ale Mi się kimnęło! – Oznajmił reszcie; – … Się mi śniło, że leże w domu na kanapie i oglądam mecz… Szkoda, że to tylko sen! – Westchnął.

– A tam Panie Ziutku.. – Odezwała się Kasia, do mojego „sąsiada”.. Który też,  już był Tu – Przede mną. Może dlatego znali swoje imiona?…

– Pewnie dziś ordynator przeniesie Pana na „ogólną”? – Zawyrokowała.

– Oby, oby… – Odparł Pan Ziutek; – … Nie znoszę tej sali – Dodał… I jakby z tego wynikało, nie tylko Mnie, To miejsce napawa „niechęcią”.

– … To już Pana kiedyś tu gościli? – zaczęła dociekać Kasia.

– Trzeci raz.. – odpowiedział Ziutek – … Pierwszy raz  po ” kranektomi”…

– Uuu!? – Przerwała Kasia – To nie lepiej dać sobie wywiercić małą ” dziurkę” w głowie? – Spytała.

– Akurat trepanacja nic by nie dała… Obrzęk miałem za duży .. – Odparł Pan Ziutek.

– To miał pan „więcej”  mózgu.. – Parsknęła śmiechem Pani Kasia.

– …Większy!…Większy nie „więcej” – Odparł Ziutek, z przekorom w głosie i uśmiechem, dodając od razu; – … Ale nic przez to nie byłem mądrzejszy!…

– A Pan?…  – Zaczęła dywagować Kasia; – Pan, to podobno „jakiś”  profesor?

– A no tak się złożyło.. – Odparł Pan… Był mniej – więcej w moim wieku ( sądząc po wyglądzie… I zachowaniu); – Mam wykłady w „Jagiellonce”…

– … Uu, to Pan „mądry człowiek”? – Spytała.

– Czy mądry!?… Ot dużo wiem i tylko tyle… – Pan Józef ( Bo tak właściwie brzmiało jego imię) , usiłował podnieść głowę, by obadać lepiej wzrokiem postać Kasi… Lecz niestety nie miał tyle sił…

– A Pani ?… – Spytał zrezygnowany po niepowodzeniu – Pani nie po studiach?…

– Nieee.. – Odparła przeciągle. -Wprawdzie maturę zdałam celująco, ale dalej do wiedzy mnie już nie ciągło…

– … I może lepiej!? –  Przerwał Jej pan Profesor; – Nadmiar wiedzy bardziej szkodzi, niż pomaga… Co widać na Moim przykładzie -… Nie bardzo mogłem domyśleć się owego „przykładu” …Niby na czym polegał?…lecz nie odzywałem sie słowem, by zaspokoić ciekawość, nie chciałem  Im przeszkadzać…  Dla mnie On wydał się naprawdę „mądrym człowiekiem” …Cokolwiek niesie z sobą stwierdzenie „mądrość” .

– …To co Pan „wykłada”? – Zaintrygowało to Kasię.

– Filozofię.. – Odparł z uśmiechem. – Choć tak po prawdzie jestem Teologiem … Więc jak  mówiłem… To  nie „mądrość” a „mądrzenie” – Stwierdził.

– Filozofię – Czego? – Dociekała nadal.

– Filozofię o Człowieku… O wszystkim co z Tego wynika – Sprecyzował.

– A to może pan Mi tu…Nam Tu wszystkim „jakiś ” wykładzik?…- Zaczęła pani Kasia nagabywać starszego współlokatora – Próbka umiejętności? – Zaczęła podpuszczać Pana Ziutka.

– A proszę bardzo.. – Odparł i zaczął swój wywód;

– Człowiek… – Miliony stronic już o nim zapisano…. Jego portretów niezliczonych „twarzy” też w milionach można policzyć…  – Zaczął swój wywód, jakby nauczył się go na pamięć – Deklamował; –  Każdy aspekt  Człowieczeństwa został już „przemielony”… Poeci, artyści, teolodzy, naukowcy … – Porozbierali nas na „cząstki” naszego DNA… Teraz  Te cząstki rozbiera się na jeszcze mniejsze ” cząsteczki”… A jak nic z nich nie zostanie, to będziemy rozbierać „nicość” po nich!… Byle tylko dowiedzieć się  –  ” Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?”… Wyczytałem gdzieś, że jest nas ( Nas Ludzi) na świecie ok. 7,8 mld… Ciekawe ilu z Nas zastanawiało się nad Owymi pytaniami „skąd, kto i gdzie” ?… Większość ludzi na świecie jest wierząca… Ponad ośmiu mieszkańców na dziesięciu, naszej planety ( 84 proc), przynależy do jakiejś grupy religijnej ( Najwięcej jest Chrześcijan)… W większości wyznań, dominującą doktryną jest Ta, że to „Bóg” ( Różne wyznania różni Bogowie) , nas stworzył… A jak nie stworzył, to dzięki jego „działaniu” i ingerencji  – Teraz jesteśmy Tym, Kim jesteśmy…

– Więc… – Przerwała mu Kasia; – Więc ludzie wierzący, nie powinni się zastanawiać nad sensem swojego istnienia o ile, Ich wiara jest silna i prawdziwa!?

– … No zasadniczo tak.. – Odparł profesor. – Pismo święte mówi;  „Miej ufność w Panu i postępuj dobrze, mieszkaj w ziemi i zachowaj wierność.”)…  – W Biblii jest określone „skąd, po co i dokąd”?… W Koranie też. i Talmudzie – Też jest jasno określone Nasze miejsce!… I w innych nie mniej świętych księgach… – W tym miejscu przerwał swój wykład, bo w matowych drzwiach pojawiła sie postać pani Jadzi; – Za dwadzieścia minut będzie obchód… Nie wywińcie Mi jakiegoś numeru! – Oznajmiła i znikła za zamykającymi się drzwiami. A pan Ziutek, zaczął kontynuację, swojego wywodu;

– … Może dlatego na Ziemi z każdym rokiem ubywa ludzi „wierzących”?… Coraz więcej agnostyków…  Przez  naukę! (…Ta  nas oddala od Boga) – Poznając „siebie” – Oddalamy się od bogów… Właściwie „Kto to jest Bóg”?…- Istota nadprzyrodzona?.. Najbardziej powszechnie pod pojęciem bóg rozumie się określenie istot będących przedmiotem kultu religijnego… Ale nigdzie…Nigdzie!  nie jest określone ” jedno” zrozumienie dla Wszystkich – Więc, przez to, że dla różnych wyznań i ludzi, znaczy „co innego” z czasem przestaje oznaczać cokolwiek… Za to „Człowiek” – Jakkolwiek brzmi, interesuje nas o wiele bardziej –  Bo Nim jesteśmy! (..). Nie chcemy istnieć wiecznie, gdzieś na „zapiecku” u boga…Chcemy sami być jak bóg!… 7,8 miliardów Bogów… Dociekamy, poznajemy, jesteśmy coraz mądrzejsi ( w wiedzę) … Wszechmogący, wszechmocni… Wprawdzie umieramy jeszcze na grypę ( tudzież SARS-CoV-2) ..I z tego powodu, „wieczność ” jeszcze jest poza naszym zasięgiem… Ale to przecież „no problem!” … Kiedyś będziemy idealni… – Tu zamilkł, przełykając ślinę…

– ..Wtedy pytania ;  ” Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?”… Nie będą zaprzątały nam głów ( O ile jeszcze je będziemy mieli?). – Spytała Kasia.

– O tak!…Brawo Kasiu… Właśnie zdałaś zaliczenie ! – Odparł Pan profesor…

Po „obchodzie” to mnie przeniesiono na salę ogólną… A następnego dnia „wypuszczono” do domu… Byłem tylko na obserwacji…  Niepokojące symptomy po zabiegu znikły… Wyniki badań histopatologicznych też dobrze rokują… Nie ma potrzeby mnie „obserwować”… W końcu jak powiedział Pan Profesor – Jest nas 7,8 miliardów…  Nie sposób wszystkich obserwować!… I najlepiej nich sie Każdy pilnuje sam!…

***

Cierpienie

… Wykrwawiam się patrząc na świat
Mówią mi: – Zamknij oczy!
– Nie patrz.
– Nie myśl.
– Nie czuj.

Pod zamkniętymi powiekami
nabrzmiała krew, krzepnąc
staje się skałą, marmurem twardym.
Zamknięty w zimnym mroku kamienia.

Głuchy na świat, bez uczuć.
Przestanę patrzeć, myśleć i czuć,
to nie jest życie!
To jest przetrwanie.

…I choćbym nawet ślady swego istnienia
odcisnął w rozgrzanej do białości lawie,
te ślady już zastygłe teraz – donikąd Cię zaprowadzą.

Nie żałuj mojej krwi, nie żałuj cierpienia. … Żyjemy wciąż a reszta!?- Bez znaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *