Finał.

Utkwiłem w  myślach

których wątki plączą się bez kontroli,

tworząc  sieć.

…To nie sploty, starannie utkane i regularne,

które tworzą przejrzystą fakturę chwil.

-To chaos!

Plątanina zdarzeń, przypadków i  słów

…A Ja, ich mimowolną ofiarą.

Bo choć przeciwnością losu,

codziennie nadstawiam pierś – Walczę!

 To, po każdej potyczce, zostają rany.

… Sumienie już nie jest  aksamitne i gładkie.

Szorstka i sztywna, stała się moja Dusza.

Jak zimne dłonie umarlaka.

 – Nie  wezmą już nikogo w objęcia.

…Poezja odeszła!

Zrzęda…





To  moje życie jakieś takie!?…

Czuję niedosyt.

 …Choć nie zamienił bym na inne.

Przecież nie zawrócę w pół drogi,

choć  i tak nie wiem dokąd dotrę.

 …Właściwie to wiadomo – Śmierć jest finałem .

A mi już do niej bliżej niż dalej.

 – Bez sensu było by zawracać.

Bo kawał życia zostawiłem za plecami.

Już zdarłem stopy, stawiając kroki.

Już bolą nogi…

– Nawet w wspomnieniach ciężko.

 Bo choć zaginam umysłu czasoprzestrzeń,

to wpadam w czarną dziurę – Demencja, starość

…I lepiej nie pamiętać wszystkiego,

by żal nie sprawiał bólu.

…Przecież nie zawrócę w pół drogi.

Nie da się zacząć życia od nowa.

…Co prawda, można zawsze  zmienić jego  kierunek.

Lecz po co!?.

 – Każdej przyczyny życia,   ten sam skutek,

którego  nie zmienią wcale, żadne detale…