Dalej…

Mędrcy rozsiedli się wokoło.

I brzęczą  Mantrą, jak rój os ;

– Udawaj , że nie widzisz podłości ,

zła i niesprawiedliwości …Ignoruj Ich.

Bądź jak kamienny głaz. – To przetrwasz.

…Nie.  Już dość!.

Pora się podnieść i zrobić krok.

Zostawić gniazdo os.

… Kolejny krok w przyszłość.

Zamykam za sobą wrota minionego czasu.

Wychodzę, nie oglądając się za siebie.

Dokąd dojdę!? – Tego nie wiem.

Lecz z pewnością w inne miejsce,

niż to, pokryte patyną obojętności.

Pójdę przed siebie, bez celu.

Pójdę samotnie, bez wrogów, bez przyjaciół.

Pójdę w milczeniu. – By lepiej słyszeć siebie...

Zamykam w sobie wszystkie myśli,

nie będę nimi szczuł…

Nie będą szczerzyć  swoich zębów i warczeć,

na widok obcego.

Niech przejdzie w spokoju,

idąc do swojego celu.

Mijając  obojętnie,

jakby nigdy Mnie nie było.

… Bo  w żarze emocji .

Uczuć pragnieniu.

Na pustyni samotności,

czasem pojawia się  miraż,

pośród niezliczonych ziarenek doznań.

…Jestem nie z tego miejsca.

Odliczanie.

…I znów kolejne odliczanie!?

Czas niedotrzymywanych postanowień.

Nowe nadzieje, oczekiwania nowe.

…I rozczarowań popękają zabliźnione rany.

Bo przecież nie urodzisz się na nowo,

z niezapisaną książką stron twojego życia.

  Strona  po stronie,  aż do dzisiaj można je czytać.

…To tylko kolejna kartka w kalendarzu.

Zrywając zgnieciesz ją  w dłoni;

– Jak ten czas goni!? …Mrugnięcie powiek dłużej trwa.

…Pomyślisz, robiąc rachunek sumienia

z każdego dnia, który minął zapisując się w pamięci.

Retrospekcją zakończysz kolejny rok.

Przepijając kieliszkiem z  szampanem,

każdy nieudany krok…

 Lecz, co w mroku ciemności się narodziło,

do światła lgnie…

Radością znów powitasz nowy dzień i rok.

…I szczęśliwych chwil w nim, zaczniesz znów zapisywać strony.

Niebo Gwiazd.

W wyobraźni jak Kosmos nieograniczonej,

na próżno szukasz gwiazdy,

która wskarze ci droge – Co złe, co dobre!?

Przecież  wszystkie świecą dla Ciebie.

Więc dlaczego patrzysz na tę najjaśniejszą.

 – Oczarowuje  blaskiem?.

To może być tylko widmo, złudzenie.

Czarna dziura  – Odchłań w której przepadniesz.

…Co tylko niemrawym promykiem swieci.

 – W tym przyszłość i przeznaczenie.

Bo wieki przeminą,

nim się na dobre rozjarzy i spłonie

własnym płomieniem…

Małe radości, rozświetlają galaktykę szczęscia.

W niej moja Mała Planeta.

Małych smuteczków wschody i zachody.

Malutkich trosk dni.

…A radość wielka!.

Lunapark.

Kranawał trwa.

… I znów się kręci  karuzela czasu.

Więc złap się  mijających dni

tych  szczęśliwych w nich  chwil.

…I wiruj  zawieszony nad ziemią.

Nad zmartwień i trosk,

pokręconą ścieżką.

Wyżej niż  problemy się piętrzą.

Ponad smutków górkami.

…Niech się w głowie zakręcą,

dobrych myśli  obrazy.

Wdychaj radość.

Nie przestawaj marzyć.

Nawijaj na palce szczęście

jak obłoczki cukrowej waty.

A potem oblizując słodkość

z uśmiechu.

Głośno krzycz – Chcę więcej!

A gdybyś jednak się zatrzymał.

…To nic, że trudno ustać,

gdy wokół świat wiruje.

Ty wiruj razem z nim.

I idź, idź.

Chwiejnymi krokami, jak Klaun – I baw!

Ewolucja.

Zapadamy się w otchłań własnej doskonałości. – Człowiek  ponad wszystko!.

 Dumni  ze swej ewolucji, kroczymy  dalej w przyszłość. Wytyczając szlak do swej nieśmiertelności.

Sztucznej Inteligencji tworzymy nieograniczoną pamięć, By w wieczności się zapisać. – Idylla.

…Idiotyzm!

Zamykamy  oczy  na świat pełen przemocy. Wojennych ofiar, wolimy nie liczyć;

– To przykre. …I pełen jestem współczucia. My przecież przetrwaliśmy. …Takie

jest życie.

I w ciepłych kapciach usiądziemy przed telewizorem.,.

Nie zagłuszy go tupot maleńkich stóp, Armii Umarłych Dzieci – Nie

zmartwychwstaną!

Czy będziesz chciał poznać ich szczęście, którego pragnęły?. …Nie bardzo chcesz,

bo właśnie na 3 kanale leci mecz.

Przecież nawet wzruszając się ich losem, nie wezmę  w ręce bezwładne ciało,

mówiąc;

– Przepraszam! …Wstań i bądź moją przyszłością. – Bo nie jesteś jeszcze 

Bogiem.

…Dziecko nie Twoje.

Nie twoje wojny.

Śmierć nie twoja.

…Podobno uczuć jesteśmy  pełni!?. …Dlaczego więc, ten niesmak?.

Wyciągamy ręce, powykrzywiane bezradnością; – To nie ode mnie zależy.

Nie mogę nimi objąć.

Nie przytulę.

Nie pogłaszcze.

…Nie  będzie cię obok!?.

Zapatrzeni w obraz doskonałości, tworzymy innych siebie; – Megabajty zimnej i wyrachowanej  inteligencji.

…Czy to na pewno będzie jeszcze Człowiek?.

Boże Narodzenie.

Czy wierzysz w Boga, czy w

własne możliwości.

To magii tej ulegasz,

jej wpływom nie możesz się  oprzeć.

Czy jesteś w blasku rodziny ,

Czy w cieniu samotności;

– To budzą się w tobie Duchy przeszłości,

Tradycji zwidy, rozpalą  wspomnienia.

Beztroskie dziecko ożywiając  w sercu.

… Bez kłamstw, bez wrogości.

Dobroduszne i proste w okazywaniu miłości.

Radością i dobrem wypełnione.

…Co w czterech kątach własnego domu,

ciepłem kochania się  ogrzewało,

na świat wychodząc, tym ciepłem topi lody

w zimnych sercach…

– Wesołych  Świąt Bożego Narodzenia!

… I Szczęśliwego Nowego Roku!

Dużo dobroci i szczęścia.

Dużo zdrowia i miłości…

…A potem przetrzesz  dłonią

łezkę refleksji spod oka.

W realiach życia powiewie,

 zadumy rozgonisz mgiełkę.

… I wrócisz do codzienności – Tęskniąc

Krótka i smutna ballada.

Wyszedł wieczorem  z domu.

…Nikt  go nie chce!.

Ojciec  pije.

Kazał się wynosić.

A Matka w „rejsie”.

 … Boi się ciemności

i samotność boli:

– Chciałbym, by ktoś podał mi rękę...

Wtedy zmierzchem Noc się pojawiła.

W balowej sukni mroku.

Srebrną kulę Księżyca zawiesiła

i parę gwiazd dla ozdoby.

– Chodź, nie bój się.

To dla Ciebie ten blask.

…Chodź pójdziemy w tan!

 – Z nieśmiałością małego chłopca,

pochwycił jej dłoń.

Ona wzięła go w ramiona.

Tuląc jak kochane dziecko.

– Zatańczymy Sennego Walca.

…Tak lekko na palcach,

prawie wcale nie dotykając ziemi.

 – I zawirowały sny,

na parkiecie z kartonowych pudełek.

Zima tego roku była biedna – bez śniegu,

ale mroźna.

…On nie poczuł chłodu.

Z ciepłym uśmiechem  radości,

zniknął z Nocą.

…W krainę, gdzie nigdy nie wypuszczają

go z objęć miłości.

Dobroć.

Usłyszałeś ją w słowie?.

Brzmiała łagodnie miło i bezpiecznie.

Poczułeś ją!?.

Miała ciepło tulących objęć.

…Zapragnąłeś, by stać się jej częścią?

– Mówisz ,że to trudne!?.

…Wykrzywione krzywdami,

koślawe serce długo się bliźni.

…Lecz dobroć balsamem na krzywd rany.

– Kropelka po kropelce,

zbieraj ją w garść by obmyć duszę…

Byle krótko.

Każda historia ma swój początek i koniec.

Różnie się kończy różnie zaczyna.

…Bo dla człowieka tylko to ma znaczenie,  – początek i finał.

Wszystko „pomiędzy”  się zapomina.

Dlatego Moje historie są bardzo krótkie.

…Ledwo  się zaczną to już się skończyły

– Nie szukam w  nich wszystkiego  przyczyny.

. … Bo pędząc w pełnym życia biegu,

one są jak czarna plama  na białym śniegu

– Nie sposób wzrokiem  jej ominąć. 

Jednak nie myślisz skąd się wzięła i kiedy zniknie!?

…Lecz za to, długo ją pamiętasz w przyszłość.