Tchnienie.

Cynowa Zimy powłoka, płacząc w słońcu wsiąkła w ziemię. Ta spragniona była , więc łapczywie spiła Zimy brzemię. Wolna od lodowego gorsetu, biorąc głęboki oddech wydała Wiosny tchnienie…  Słyszalne, wśród zielonych czupryn kwiatów i obrzmiałych pąków.  Słyszalne wśród ludzi, echem westchnienia – Nareszcie! … Wiosna , coraz bardziej się zieleniąc, szuka ciepła promieni. Szuka radości, by wzbić się na niej  jak Feniks na swych skrzydłach. … I zakwitnąć nowym życiem. Nową nadzieją. I ulecieć w spokojną  przyszłość...

Siedem.

Odrzucenie, agresja, przemoc,

nietolerancja, wypalenie, zmęczenie

… I samotność.

Siedem warstw ciemności,

spowiło twoje oblicze.

Anhedonia wypełniła wnętrze.

Mówisz, że  słońce już

 nie ożywi  grymasu radości,

na martwej smutkiem twarzy.

Bo zapominałeś  co to uśmiech?

Nie pamiętasz , co to szczęście,

bo ciemność zaległa się w myślach.

Nie widzisz już  barw swojego życia?

…Przecież stoisz na skraju tęczy.

Wystarczy tylko, byś wyciągnął rękę

i policzył kolory na dłoni.

Ich blask przecież nie wypali ci źrenic.

 – Czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony,

niebieski, granatowy, fioletowy.

…Siedem kolorów życia,

po burzy nieszczęść.

To dobry początek na więcej…

Odstaje?

Trzy kroki w bok.

Odstaje od reszty.

…Choć podobno w tę sama stronę idziemy!?.

Mówią, że mylę im krok,

i kłody rzucam pod nogi.

…Tą swoją moralnością!?.

Idą, nie patrząc pod nogi.

Wdeptają zasady w błoto.

… Chodzi o to, by tylko  dojść  do celu

i nie ważne jaką drogą!?

Jak stado owiec, co zaspokoić chce tylko głód.

Jak ćmy do światła.

… Nie chcę tak!

Trzy kroki w bok,

pójdę obok, smakując każdy krok

i szczęścia chwile…

Niepewność.

Choć  kocha, boi się miłości.

Uniezależni i zniewoli.

… Lecz  boi się też samotności.

Tych wszystkich pustych chwil.

Bez dotyku ciepłych rąk i czułych słów.

Dość ma już niemych dni,

 których godziny  ciągną się w nieskończoność.

…. Tak bardzo chce powiedzieć mu o tym,

że  pragnie jego obecności.

Lecz między nimi mur niepewności.

– Czy po drugiej stronie, znajdę cząstkę siebie?

Czy szczęście tam stoi?.

…Czy ból i utrapienie?

…Za rogiem czeka przeznaczenie.

Trzeba się tylko zdecydować  i postawić

pierwszy krok.

…Jeden krok bliżej miłości.

Wzlecieć.

Wbita  szponami w monotonię mijających dni.

Podobnych w nich  chwil.

Tych  samych słów.

Tych samych gestów, w tych samych twarzach.

…W beznadziei  tkwisz, choć wszystko wokół

ku niebu się wznosi.

Wysoko,  ponad obłoki samotności.

Ponad beznadziei mrok  do światła,

Anioły marzeń szybują.

…Pochwyć  jednego  za stopę.

Unieś się razem z nim.

Zgrabiałych szponów,  rozewrzyj uścisk.

…Nie bój się.

Przecież nie musisz wciąż twardo stąpać po ziemi.

Na te kilka chwil, możesz się zapomnieć.

Poczuć lekkość beztroski.

…By potem opaść jak drobinka puchu.

Lekko i zwiewnie.

…Łaskocząc szczęście.

Monolit

Choć jesteśmy jak ziarenka piasku

 – Wszyscy z jednego kamienia.

…To już nie stworzymy całości.

Bo więcej nas dzieli niż łączy.

Na cztery strony świata uczuć

rozdmuchał nas wiatr emocji.

Daleko od miejsca monolitu miłości.

…Bądźmy jak ciemna strona Księżyca.

Która choć krąży wokół Ziemi,

 i nigdy nie ujrzy  jej oblicza.

Jest częścią,

bez której nie istniejemy.

Dalej…

Mędrcy rozsiedli się wokoło.

I brzęczą  Mantrą, jak rój os ;

– Udawaj , że nie widzisz podłości ,

zła i niesprawiedliwości …Ignoruj Ich.

Bądź jak kamienny głaz. – To przetrwasz.

…Nie.  Już dość!.

Pora się podnieść i zrobić krok.

Zostawić gniazdo os.

… Kolejny krok w przyszłość.

Zamykam za sobą wrota minionego czasu.

Wychodzę, nie oglądając się za siebie.

Dokąd dojdę!? – Tego nie wiem.

Lecz z pewnością w inne miejsce,

niż to, pokryte patyną obojętności.

Pójdę przed siebie, bez celu.

Pójdę samotnie, bez wrogów, bez przyjaciół.

Pójdę w milczeniu. – By lepiej słyszeć siebie...

Zamykam w sobie wszystkie myśli,

nie będę nimi szczuł…

Nie będą szczerzyć  swoich zębów i warczeć,

na widok obcego.

Niech przejdzie w spokoju,

idąc do swojego celu.

Mijając  obojętnie,

jakby nigdy Mnie nie było.

… Bo  w żarze emocji .

Uczuć pragnieniu.

Na pustyni samotności,

czasem pojawia się  miraż,

pośród niezliczonych ziarenek doznań.

…Jestem nie z tego miejsca.

Odliczanie.

…I znów kolejne odliczanie!?

Czas niedotrzymywanych postanowień.

Nowe nadzieje, oczekiwania nowe.

…I rozczarowań popękają zabliźnione rany.

Bo przecież nie urodzisz się na nowo,

z niezapisaną książką stron twojego życia.

  Strona  po stronie,  aż do dzisiaj można je czytać.

…To tylko kolejna kartka w kalendarzu.

Zrywając zgnieciesz ją  w dłoni;

– Jak ten czas goni!? …Mrugnięcie powiek dłużej trwa.

…Pomyślisz, robiąc rachunek sumienia

z każdego dnia, który minął zapisując się w pamięci.

Retrospekcją zakończysz kolejny rok.

Przepijając kieliszkiem z  szampanem,

każdy nieudany krok…

 Lecz, co w mroku ciemności się narodziło,

do światła lgnie…

Radością znów powitasz nowy dzień i rok.

…I szczęśliwych chwil w nim, zaczniesz znów zapisywać strony.

Niebo Gwiazd.

W wyobraźni jak Kosmos nieograniczonej,

na próżno szukasz gwiazdy,

która wskarze ci droge – Co złe, co dobre!?

Przecież  wszystkie świecą dla Ciebie.

Więc dlaczego patrzysz na tę najjaśniejszą.

 – Oczarowuje  blaskiem?.

To może być tylko widmo, złudzenie.

Czarna dziura  – Odchłań w której przepadniesz.

…Co tylko niemrawym promykiem swieci.

 – W tym przyszłość i przeznaczenie.

Bo wieki przeminą,

nim się na dobre rozjarzy i spłonie

własnym płomieniem…

Małe radości, rozświetlają galaktykę szczęscia.

W niej moja Mała Planeta.

Małych smuteczków wschody i zachody.

Malutkich trosk dni.

…A radość wielka!.

Lunapark.

Kranawał trwa.

… I znów się kręci  karuzela czasu.

Więc złap się  mijających dni

tych  szczęśliwych w nich  chwil.

…I wiruj  zawieszony nad ziemią.

Nad zmartwień i trosk,

pokręconą ścieżką.

Wyżej niż  problemy się piętrzą.

Ponad smutków górkami.

…Niech się w głowie zakręcą,

dobrych myśli  obrazy.

Wdychaj radość.

Nie przestawaj marzyć.

Nawijaj na palce szczęście

jak obłoczki cukrowej waty.

A potem oblizując słodkość

z uśmiechu.

Głośno krzycz – Chcę więcej!

A gdybyś jednak się zatrzymał.

…To nic, że trudno ustać,

gdy wokół świat wiruje.

Ty wiruj razem z nim.

I idź, idź.

Chwiejnymi krokami, jak Klaun – I baw!

Ewolucja.

Zapadamy się w otchłań własnej doskonałości. – Człowiek  ponad wszystko!.

 Dumni  ze swej ewolucji, kroczymy  dalej w przyszłość. Wytyczając szlak do swej nieśmiertelności.

Sztucznej Inteligencji tworzymy nieograniczoną pamięć, By w wieczności się zapisać. – Idylla.

…Idiotyzm!

Zamykamy  oczy  na świat pełen przemocy. Wojennych ofiar, wolimy nie liczyć;

– To przykre. …I pełen jestem współczucia. My przecież przetrwaliśmy. …Takie

jest życie.

I w ciepłych kapciach usiądziemy przed telewizorem.,.

Nie zagłuszy go tupot maleńkich stóp, Armii Umarłych Dzieci – Nie

zmartwychwstaną!

Czy będziesz chciał poznać ich szczęście, którego pragnęły?. …Nie bardzo chcesz,

bo właśnie na 3 kanale leci mecz.

Przecież nawet wzruszając się ich losem, nie wezmę  w ręce bezwładne ciało,

mówiąc;

– Przepraszam! …Wstań i bądź moją przyszłością. – Bo nie jesteś jeszcze 

Bogiem.

…Dziecko nie Twoje.

Nie twoje wojny.

Śmierć nie twoja.

…Podobno uczuć jesteśmy  pełni!?. …Dlaczego więc, ten niesmak?.

Wyciągamy ręce, powykrzywiane bezradnością; – To nie ode mnie zależy.

Nie mogę nimi objąć.

Nie przytulę.

Nie pogłaszcze.

…Nie  będzie cię obok!?.

Zapatrzeni w obraz doskonałości, tworzymy innych siebie; – Megabajty zimnej i wyrachowanej  inteligencji.

…Czy to na pewno będzie jeszcze Człowiek?.

Boże Narodzenie.

Czy wierzysz w Boga, czy w

własne możliwości.

To magii tej ulegasz,

jej wpływom nie możesz się  oprzeć.

Czy jesteś w blasku rodziny ,

Czy w cieniu samotności;

– To budzą się w tobie Duchy przeszłości,

Tradycji zwidy, rozpalą  wspomnienia.

Beztroskie dziecko ożywiając  w sercu.

… Bez kłamstw, bez wrogości.

Dobroduszne i proste w okazywaniu miłości.

Radością i dobrem wypełnione.

…Co w czterech kątach własnego domu,

ciepłem kochania się  ogrzewało,

na świat wychodząc, tym ciepłem topi lody

w zimnych sercach…

– Wesołych  Świąt Bożego Narodzenia!

… I Szczęśliwego Nowego Roku!

Dużo dobroci i szczęścia.

Dużo zdrowia i miłości…

…A potem przetrzesz  dłonią

łezkę refleksji spod oka.

W realiach życia powiewie,

 zadumy rozgonisz mgiełkę.

… I wrócisz do codzienności – Tęskniąc

Krótka i smutna ballada.

Wyszedł wieczorem  z domu.

…Nikt  go nie chce!.

Ojciec  pije.

Kazał się wynosić.

A Matka w „rejsie”.

 … Boi się ciemności

i samotność boli:

– Chciałbym, by ktoś podał mi rękę...

Wtedy zmierzchem Noc się pojawiła.

W balowej sukni mroku.

Srebrną kulę Księżyca zawiesiła

i parę gwiazd dla ozdoby.

– Chodź, nie bój się.

To dla Ciebie ten blask.

…Chodź pójdziemy w tan!

 – Z nieśmiałością małego chłopca,

pochwycił jej dłoń.

Ona wzięła go w ramiona.

Tuląc jak kochane dziecko.

– Zatańczymy Sennego Walca.

…Tak lekko na palcach,

prawie wcale nie dotykając ziemi.

 – I zawirowały sny,

na parkiecie z kartonowych pudełek.

Zima tego roku była biedna – bez śniegu,

ale mroźna.

…On nie poczuł chłodu.

Z ciepłym uśmiechem  radości,

zniknął z Nocą.

…W krainę, gdzie nigdy nie wypuszczają

go z objęć miłości.