Pusto.

Obraz słów, już oprawiłem w ramy.

Zawisł na białej ścianie

w Pokoju Duszy.

*

I choć wypalił się ogień,

tego co było do powiedzenia,

to  tli się jeszcze pogorzeliskiem,

grzejąc  zmysły.

…Lecz jeszcze się zdarzyć może,

że z powiewem natchnienia,

przed burzą uczuć,

wznieci się wiersza płomień.

*

Teraz cisza

 i biała kartka milczenia.

 Czysta i niczemu niewinna.

… Jej widok,

naiwną myśli, spłynął strużką;

– Nic więcej nie mam do powiedzenia!?.

*

Człowieka w różnych pozach postaci.

Człowieka w różnych stanach życia.

Człowieka. …Los jego i utrapienie.

Nie namaluję już,  nigdy więcej!?…

Gwieździsta noc.

*

Obolały życiem.

W pancerzu niepokoju i zgiełku.

W empirycznym chaosie codzienności.

 – Wyszedłem naprzeciw ciemności.

Zmęczyło mnie światło dnia.

…Nie mogłem doczekać się Nocy.

Teraz Oczy gwiazd , patrzą na mnie.

W hipnotyczny wprawiając trans.

Cisza wypełnia umysł.

Realiów Świat nareszcie zgasł.

…I już szybuję ponad ziemią

w srebrzystej poświacie.

Na przekór grawitacji.

..Tak lekko jest.

Unoszę się jak  puch

z podmuchem  wiatru.

Bez  trosk, bez zmartwień.

Bez celu.

Wolny od   ciężaru,

 który trzymał mnie przy ziemi.

Płynę pomiędzy gwiazdami,

pławiąc się w zapomnieniu.

…Nie wrócić już? – Marzeniem!

Żyj, abyś mógł żyć…

Tak lekko przemija czas.

Bezszelestnie, niezauważalnie,

bezpowrotnie znikając w wspomnieniach.

Ale w tych odległych.

W tych świeżych – Na te kilka godzin wstecz, na wczoraj,

jeszcze niesie się echem…

Nawet nie zastanawiasz się,

co przydarzy się jutro a ono już przemija.

Liczysz tylko dobre chwile

-Ile ich straciłeś!?… Czy jednak zyskałeś?

Patrzysz wieczorem w odbicie lustra, przed snem

a rano gdy wstajesz,

ono wciąż tam trwa, wciąż takie samo…

Tak lekko przemija czas.

A ty, nie czujesz ciężaru zmian,

czerpiąc  z życia garściami.

 – Mogło by trwać i trwać.

…Wciąż tyle jest przed nami.

Za nic miej myśl;

Vanitas vanitatum et omnia vanitas „.

Nadal przed siebie idź; – „Vive ut vivas”.

… Czas i tak w miejscu nie stanie.

Finał.

Utkwiłem w  myślach

których wątki plączą się bez kontroli,

tworząc  sieć.

…To nie sploty, starannie utkane i regularne,

które tworzą przejrzystą fakturę chwil.

-To chaos!

Plątanina zdarzeń, przypadków i  słów

…A Ja, ich mimowolną ofiarą.

Bo choć przeciwnością losu,

codziennie nadstawiam pierś – Walczę!

 To, po każdej potyczce, zostają rany.

… Sumienie już nie jest  aksamitne i gładkie.

Szorstka i sztywna, stała się moja Dusza.

Jak zimne dłonie umarlaka.

 – Nie  wezmą już nikogo w objęcia.

…Poezja odeszła!

Zrzęda…





To  moje życie jakieś takie!?…

Czuję niedosyt.

 …Choć nie zamienił bym na inne.

Przecież nie zawrócę w pół drogi,

choć  i tak nie wiem dokąd dotrę.

 …Właściwie to wiadomo – Śmierć jest finałem .

A mi już do niej bliżej niż dalej.

 – Bez sensu było by zawracać.

Bo kawał życia zostawiłem za plecami.

Już zdarłem stopy, stawiając kroki.

Już bolą nogi…

– Nawet w wspomnieniach ciężko.

 Bo choć zaginam umysłu czasoprzestrzeń,

to wpadam w czarną dziurę – Demencja, starość

…I lepiej nie pamiętać wszystkiego,

by żal nie sprawiał bólu.

…Przecież nie zawrócę w pół drogi.

Nie da się zacząć życia od nowa.

…Co prawda, można zawsze  zmienić jego  kierunek.

Lecz po co!?.

 – Każdej przyczyny życia,   ten sam skutek,

którego  nie zmienią wcale, żadne detale…

W oczekiwaniu na sen.

Znów…

W pościelowym gnieździe,

przewracam się z boku na bok.

Rozbełtane myśli, skutecznie

odganiają sen.

– Za długi to był dzień…

Choć zamknięty w nim czas,

z tą samą,  jednostajnie przyśpieszoną

prędkością – Podążał ku zachodowi słońca.

To jednak chwile zdarzeń w nim,

przystawały w pamięci,

wydeptując w niej dołek.

– Życie nie jest wesołe…

Choć, radości nieraz zbierasz jego owoce,

to jednak zrywasz je zawsze

z  gałęzi dzikich drzew.

Przecież nie ma sadów Idylli

które obradzają szczęściem.

– Tak bywa tylko we śnie…

Czarno na białym?.

Pogrążyłem się w czarno-białym świecie,

Zapominając  że istnieją inne kolory.

Tworząc świat w którym

Tak – znaczy Tak  a Nie, znaczy Nie.

Zapomniałem, że to co mnie czyni Człowiekiem,

to wątpliwości.

… Bo przecież moje  życie nigdy

nie będzie idealnie białe.

–  Nie jestem  bez grzechów.

…Nigdy też, nie zniknę bezpowrotnie,

w  mrocznej otchłani podłości.

–  Moje sumienie mi nie pozwoli.

Zapomniałem, że Prawda

potrafi boleć bardziej niż Kłamstwo.

–  Nie znam człowieka, który nigdy nie skłamał.

Bo życie nie jest tylko czarno-białe.

Pełne jest uczuć, emocji i doznań.

Pamiętaj jednak o tym,  że to co pełne jest barw, wcale nie musi być piękne…

Ulotna nadzieja.

A ona nadal czeka i czeka. Cień samotności, każdego dnia i roku,

odmierza czas tęsknoty.

Nadzieja  to, czy naiwne serce?…

Tak bardzo pragnęła czułości.

I wtedy zjawił się on.

 – Jak gdyby sfrunął z nieba.

Myślała że jest Aniołem

a na ziemię wstąpił,

by stworzyć dla niej Raj.

Miał trwać zawsze przy jej boku.

Miał ją wielbić, kochać miał.

… Szczęście rozpaliło jej serce;

– Miłości wiecznie trwaj!.

Myślała, że jest dla niego całym światem.

Kosmosem miłości,

pełnym galaktyk uczuć i doznań.

Myślała, że są jednym ciałem.

Tak samo czują ból i radość.

…Jak bardzo się myliła!.

Bo oto pewnego dnia,

oznajmił, że nie chce czuć jej bólu.

– Chce czuć tylko własne szczęście!

  …Więc rozwinął swe skrzydła

i odfrunął w dostojeństwie

swojego majestatu .

…W trzepocie skrzydeł. – Zniknął.

***

 „Dzień Kobiet” jest 365 ( a czasem 366) w roku. …Ale podobno to 8 Marca 1908 roku, kobiety dały mężczyznom do zrozumienia, że  powinno się je cenić, bardziej niż tylko jako obiekt pożądania…

Z okazji  Waszego święta Drogie Panie ( Kobiety) –  Różnego wieku, wzrostu i urody.  Życzę Wam, dużo zdrowia i radości z życia. …By żaden dzień, nie był codziennością, lecz każdego poranka zachwycał. ( Nawet jak to jest parszywy poranek!) …Żeby zawsze Ktoś mówił Wam, że Was kocha, dając tego dowody. By prawdziwa  miłość nie była tylko marzeniem a  faktem spełnienia. …I żeby żadna radość i szczęście nie znikały bez śladu.

Miłosz.

Tchnienie.

Cynowa Zimy powłoka, płacząc w słońcu wsiąkła w ziemię. Ta spragniona była , więc łapczywie spiła Zimy brzemię. Wolna od lodowego gorsetu, biorąc głęboki oddech wydała Wiosny tchnienie…  Słyszalne, wśród zielonych czupryn kwiatów i obrzmiałych pąków.  Słyszalne wśród ludzi, echem westchnienia – Nareszcie! … Wiosna , coraz bardziej się zieleniąc, szuka ciepła promieni. Szuka radości, by wzbić się na niej  jak Feniks na swych skrzydłach. … I zakwitnąć nowym życiem. Nową nadzieją. I ulecieć w spokojną  przyszłość...

Siedem.

Odrzucenie, agresja, przemoc,

nietolerancja, wypalenie, zmęczenie

… I samotność.

Siedem warstw ciemności,

spowiło twoje oblicze.

Anhedonia wypełniła wnętrze.

Mówisz, że  słońce już

 nie ożywi  grymasu radości,

na martwej smutkiem twarzy.

Bo zapominałeś  co to uśmiech?

Nie pamiętasz , co to szczęście,

bo ciemność zaległa się w myślach.

Nie widzisz już  barw swojego życia?

…Przecież stoisz na skraju tęczy.

Wystarczy tylko, byś wyciągnął rękę

i policzył kolory na dłoni.

Ich blask przecież nie wypali ci źrenic.

 – Czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony,

niebieski, granatowy, fioletowy.

…Siedem kolorów życia,

po burzy nieszczęść.

To dobry początek na więcej…