Zrzęda…





To  moje życie jakieś takie!?…

Czuję niedosyt.

 …Choć nie zamienił bym na inne.

Przecież nie zawrócę w pół drogi,

choć  i tak nie wiem dokąd dotrę.

 …Właściwie to wiadomo – Śmierć jest finałem .

A mi już do niej bliżej niż dalej.

 – Bez sensu było by zawracać.

Bo kawał życia zostawiłem za plecami.

Już zdarłem stopy, stawiając kroki.

Już bolą nogi…

– Nawet w wspomnieniach ciężko.

 Bo choć zaginam umysłu czasoprzestrzeń,

to wpadam w czarną dziurę – Demencja, starość

…I lepiej nie pamiętać wszystkiego,

by żal nie sprawiał bólu.

…Przecież nie zawrócę w pół drogi.

Nie da się zacząć życia od nowa.

…Co prawda, można zawsze  zmienić jego  kierunek.

Lecz po co!?.

 – Każdej przyczyny życia,   ten sam skutek,

którego  nie zmienią wcale, żadne detale…

W oczekiwaniu na sen.

Znów…

W pościelowym gnieździe,

przewracam się z boku na bok.

Rozbełtane myśli, skutecznie

odganiają sen.

– Za długi to był dzień…

Choć zamknięty w nim czas,

z tą samą,  jednostajnie przyśpieszoną

prędkością – Podążał ku zachodowi słońca.

To jednak chwile zdarzeń w nim,

przystawały w pamięci,

wydeptując w niej dołek.

– Życie nie jest wesołe…

Choć, radości nieraz zbierasz jego owoce,

to jednak zrywasz je zawsze

z  gałęzi dzikich drzew.

Przecież nie ma sadów Idylli

które obradzają szczęściem.

– Tak bywa tylko we śnie…

Czarno na białym?.

Pogrążyłem się w czarno-białym świecie,

Zapominając  że istnieją inne kolory.

Tworząc świat w którym

Tak – znaczy Tak  a Nie, znaczy Nie.

Zapomniałem, że to co mnie czyni Człowiekiem,

to wątpliwości.

… Bo przecież moje  życie nigdy

nie będzie idealnie białe.

–  Nie jestem  bez grzechów.

…Nigdy też, nie zniknę bezpowrotnie,

w  mrocznej otchłani podłości.

–  Moje sumienie mi nie pozwoli.

Zapomniałem, że Prawda

potrafi boleć bardziej niż Kłamstwo.

–  Nie znam człowieka, który nigdy nie skłamał.

Bo życie nie jest tylko czarno-białe.

Pełne jest uczuć, emocji i doznań.

Pamiętaj jednak o tym,  że to co pełne jest barw, wcale nie musi być piękne…

Ulotna nadzieja.

A ona nadal czeka i czeka. Cień samotności, każdego dnia i roku,

odmierza czas tęsknoty.

Nadzieja  to, czy naiwne serce?…

Tak bardzo pragnęła czułości.

I wtedy zjawił się on.

 – Jak gdyby sfrunął z nieba.

Myślała że jest Aniołem

a na ziemię wstąpił,

by stworzyć dla niej Raj.

Miał trwać zawsze przy jej boku.

Miał ją wielbić, kochać miał.

… Szczęście rozpaliło jej serce;

– Miłości wiecznie trwaj!.

Myślała, że jest dla niego całym światem.

Kosmosem miłości,

pełnym galaktyk uczuć i doznań.

Myślała, że są jednym ciałem.

Tak samo czują ból i radość.

…Jak bardzo się myliła!.

Bo oto pewnego dnia,

oznajmił, że nie chce czuć jej bólu.

– Chce czuć tylko własne szczęście!

  …Więc rozwinął swe skrzydła

i odfrunął w dostojeństwie

swojego majestatu .

…W trzepocie skrzydeł. – Zniknął.

***

 „Dzień Kobiet” jest 365 ( a czasem 366) w roku. …Ale podobno to 8 Marca 1908 roku, kobiety dały mężczyznom do zrozumienia, że  powinno się je cenić, bardziej niż tylko jako obiekt pożądania…

Z okazji  Waszego święta Drogie Panie ( Kobiety) –  Różnego wieku, wzrostu i urody.  Życzę Wam, dużo zdrowia i radości z życia. …By żaden dzień, nie był codziennością, lecz każdego poranka zachwycał. ( Nawet jak to jest parszywy poranek!) …Żeby zawsze Ktoś mówił Wam, że Was kocha, dając tego dowody. By prawdziwa  miłość nie była tylko marzeniem a  faktem spełnienia. …I żeby żadna radość i szczęście nie znikały bez śladu.

Miłosz.

Tchnienie.

Cynowa Zimy powłoka, płacząc w słońcu wsiąkła w ziemię. Ta spragniona była , więc łapczywie spiła Zimy brzemię. Wolna od lodowego gorsetu, biorąc głęboki oddech wydała Wiosny tchnienie…  Słyszalne, wśród zielonych czupryn kwiatów i obrzmiałych pąków.  Słyszalne wśród ludzi, echem westchnienia – Nareszcie! … Wiosna , coraz bardziej się zieleniąc, szuka ciepła promieni. Szuka radości, by wzbić się na niej  jak Feniks na swych skrzydłach. … I zakwitnąć nowym życiem. Nową nadzieją. I ulecieć w spokojną  przyszłość...

Siedem.

Odrzucenie, agresja, przemoc,

nietolerancja, wypalenie, zmęczenie

… I samotność.

Siedem warstw ciemności,

spowiło twoje oblicze.

Anhedonia wypełniła wnętrze.

Mówisz, że  słońce już

 nie ożywi  grymasu radości,

na martwej smutkiem twarzy.

Bo zapominałeś  co to uśmiech?

Nie pamiętasz , co to szczęście,

bo ciemność zaległa się w myślach.

Nie widzisz już  barw swojego życia?

…Przecież stoisz na skraju tęczy.

Wystarczy tylko, byś wyciągnął rękę

i policzył kolory na dłoni.

Ich blask przecież nie wypali ci źrenic.

 – Czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony,

niebieski, granatowy, fioletowy.

…Siedem kolorów życia,

po burzy nieszczęść.

To dobry początek na więcej…

Odstaje?

Trzy kroki w bok.

Odstaje od reszty.

…Choć podobno w tę sama stronę idziemy!?.

Mówią, że mylę im krok,

i kłody rzucam pod nogi.

…Tą swoją moralnością!?.

Idą, nie patrząc pod nogi.

Wdeptają zasady w błoto.

… Chodzi o to, by tylko  dojść  do celu

i nie ważne jaką drogą!?

Jak stado owiec, co zaspokoić chce tylko głód.

Jak ćmy do światła.

… Nie chcę tak!

Trzy kroki w bok,

pójdę obok, smakując każdy krok

i szczęścia chwile…

Niepewność.

Choć  kocha, boi się miłości.

Uniezależni i zniewoli.

… Lecz  boi się też samotności.

Tych wszystkich pustych chwil.

Bez dotyku ciepłych rąk i czułych słów.

Dość ma już niemych dni,

 których godziny  ciągną się w nieskończoność.

…. Tak bardzo chce powiedzieć mu o tym,

że  pragnie jego obecności.

Lecz między nimi mur niepewności.

– Czy po drugiej stronie, znajdę cząstkę siebie?

Czy szczęście tam stoi?.

…Czy ból i utrapienie?

…Za rogiem czeka przeznaczenie.

Trzeba się tylko zdecydować  i postawić

pierwszy krok.

…Jeden krok bliżej miłości.

Wzlecieć.

Wbita  szponami w monotonię mijających dni.

Podobnych w nich  chwil.

Tych  samych słów.

Tych samych gestów, w tych samych twarzach.

…W beznadziei  tkwisz, choć wszystko wokół

ku niebu się wznosi.

Wysoko,  ponad obłoki samotności.

Ponad beznadziei mrok  do światła,

Anioły marzeń szybują.

…Pochwyć  jednego  za stopę.

Unieś się razem z nim.

Zgrabiałych szponów,  rozewrzyj uścisk.

…Nie bój się.

Przecież nie musisz wciąż twardo stąpać po ziemi.

Na te kilka chwil, możesz się zapomnieć.

Poczuć lekkość beztroski.

…By potem opaść jak drobinka puchu.

Lekko i zwiewnie.

…Łaskocząc szczęście.

Monolit

Choć jesteśmy jak ziarenka piasku

 – Wszyscy z jednego kamienia.

…To już nie stworzymy całości.

Bo więcej nas dzieli niż łączy.

Na cztery strony świata uczuć

rozdmuchał nas wiatr emocji.

Daleko od miejsca monolitu miłości.

…Bądźmy jak ciemna strona Księżyca.

Która choć krąży wokół Ziemi,

 i nigdy nie ujrzy  jej oblicza.

Lecz jest częścią,

bez której nie istniejemy.