Byle krótko.

Każda historia ma swój początek i koniec.

Różnie się kończy różnie zaczyna.

…Bo dla człowieka tylko to ma znaczenie,  – początek i finał.

Wszystko „pomiędzy”  się zapomina.

Dlatego Moje historie są bardzo krótkie.

…Ledwo  się zaczną to już się skończyły

– Nie szukam w  nich wszystkiego  przyczyny.

. … Bo pędząc w pełnym życia biegu,

one są jak czarna plama  na białym śniegu

– Nie sposób wzrokiem  jej ominąć. 

Jednak nie myślisz skąd się wzięła i kiedy zniknie!?

…Lecz za to, długo ją pamiętasz w przyszłość.

Na progu…

…I jeszcze tylko kilka stopni.

Ostatnie piętro.

Otworzysz drzwi, i staniesz na progu starości.

                            ***

Dni coraz krótsze, bez względu na porę roku

i wędrówkę słońca po niebie.

Czas już dawno, zapisuje się tylko w wspomnieniach,

 lecz coraz częściej zapominasz jego obrazów.

Szybciej się męczysz, już nie stawiasz nogi, co dwa stopnie,

wspinając się na szczyt. – Bo i po co?…

Już nie gonisz marzeń,  realnie żyć, to i tak spory wyczyn.

Widziałeś już wszystko

 i  nie za bardzo, chce ci się patrzeć w przyszłość.

…I  tak przecież ciągle zapominasz, gdzie odłożyłeś okulary.

Twoje dłonie, już nie zaciskają się w mocnym uścisku,

trzymając  stery życia.

Płyniesz przez nie na fali uczuć,

napędzany wiatrem szczęścia.

Zdając się tylko na  kapryśną pogodę przeznaczenia.

                  ***

Nawet wtedy gdy przekroczysz próg.

Przeglądając się w lustrze,

wciąż będziesz widział w nim odbicie dziecka.

Ty przecież niezmiennie  byłeś sobą,

to świat się pozmieniał…

Listopad.

I znów jak co roku,

cmentarna aleją  przewalą się  tłumy

szukając  wspomnień…

Ból już wygasł.

Żal wypalił się do garstki popiołu.

Lecz pamięć  tli się jeszcze,

dając  odrobinę ciepła.

… To nie z zimna drżą dłonie,

zapalając świecę;

– Gdzie jesteś i czy Tam ci lepiej?

Bo wiesz. …Nie da się zapomnieć!

                    ***

Od trzepotu myśli, migocą w zniczach płomienie,

wprawiając w tan długie , żywych cienie.

Co umarłym przyszli powiedzieć,

że nie zapomnieli ich jeszcze…

Szczęście…

Czasem masz twarz małego dziecka.

A czasem wyglądasz jak majowa łąka.

Jesteś jak oddech świeżego powietrza.

Jak droga mleczna na bezchmurnym nocy niebie.

… Przychodzisz, odchodzisz.

Niby jesteś a niby cię nie ma.

Czasem spłyniesz uśmiechem po twarzy.

A innym razem, ulecisz  żałosnym westchnieniem.

Często widuję cię w oczach mijanych ludzi.

 – Najczęściej  zakochanych w sobie par.

Śmieją się, idąc przed siebie nie patrzą w dal…

Widziałem cię na wielu twarzach, ale nigdy na stałe.

Co nie znaczy, że cię nie było.

…Tak przywykli do ciebie, że ślepi zostali na twój widok.

Znam tych, co szukają cię zawzięcie, choć siedzisz na ich ramieniu.

Znam też tych, dla których nawet twoje lekkie muśnięcie,

sprawia, że czują się jak w siódmym niebie…

Chwila dla Duszy.

Umysłem rządzi muzyka.

Realny świat przestał istnieć.

Miraże myśli przed oczami,

przesuwają się slajd po slajdzie,

wyimaginowanych sytuacji.

Już czujesz , że unosisz się – Tak lekko Ci.

…I jeszcze chwila a Dusza się zbudzi,

bo usnęła zmęczona monotonią życia

I  przecierając rozespane oczy,

uśmiechnie ,  mówiąc;

– Zatańczę z tobą. …Poprowadź.

Estera.

Otworzyłaś oczy w momencie,

gdy jego usta składały się do pocałunku.

 … I wezbrała sentymentalna fala .

Rozszalały uczucia – 10 stopni w skali Beauforta.

A Ty daleko od bezpiecznego portu,

 pośrodku oceanu samotności.

                  ***

Wstałaś.

Odziana w białą piżamę  z niebieskimi grochami,

zamaskowaną  sfatygowanym   szlafrokiem.

Stoisz, zapierając  o martwy kaloryfer,

bez krztyny ciepła.

A za oknem ziąb i plucha.

… Dobrze, że kawa gorąca.

Topisz w niej resztki snu,

grzejąc przy tym  dłonie i duszę.

A później, tak rozgrzana, rzucisz się w wir dnia.

Zostawiając szlafrok i piżamę,

na niezaścielonym łóżku.

              ***

Podniesiesz  żagle, przekręcając jak zwykle

dwa razy klucz w drzwiach .

… I płyniesz dalej.

Na horyzoncie znów widać codzienność.

Ale może dzisiaj, dopłyniesz poza nią!?.

Nuda.

Jesienne wieczory są tragiczne.

Za oknem  zimny i mokry smutek.

A ja wewnątrz,  przy oknie owijam nudę wokół palca.

…Kłębek lub dwa już nawinąłem

 i wciąż czekam na sen.

A temu jakoś się nie spieszy.

To tu, to tam zagląda, chowając się po kątach.

Gdybym tak  szalik  sobie uplótł?.

 Z puchatej nudy włóczki?.

Lub parę ciepłych rękawiczek!?…

A  może leniwe bamboszki, ciepłe i miłe w dotyku?.

 A może, …Może bym sznur mocny uplótł

 i zrobił huśtawkę!?.

 …I w te i we te, kołysał byłbym się czekając na sen?.

Bo  kiedyś przyjdzie .

 Wylezie z ciemnego kąta  a ja  dam się mu opętać.

Jak Ty?

jak Ty,

idąc  chodnikiem ulicy, posągi ludzi mijam.

… Jakby żywi, bo dokądś idą w szalonym pędzie.

Lecz są jak drewniane kukły, bez ducha.

Nie ma w nich nic,

co wcześniej było.

– Gdzieś uleciała z nich wrażliwość.

…I nie ma nic,

tylko  pustki pełno wokół,

– Wypełnia całą życia przestrzeń.

Milczeniem jest na ustach.

Ciemnością wzroku.

Brakiem czucia i innych bodźców.

. …Zapominają , tego co wypełniało duszę,

 bo przecież w głowie tylko wirtualny wiatr hula.

Zapominają doznań – Nie czuli!

Zapominają jak to jest się tulić,

– Tonąc w  ciepłych objęciach.

Zapominają kochać.

Zapominają twarzy.

… Zapominają pamiętać.

Idąc  jak Ty. – Powoli idę.

Nasz czas się wlecze?.

…Czy im przemija zbyt  szybko?

Kilka słów i dla Ciebie…

Zaświeciła się w twoich oczach iskierka zazdrości, …O te kilka słów  ” Jak dobrze, że jesteś”.

– Ych!. To mogłoby być o Mnie!? – pomyślałaś nieskromnie.

 – … Też chcę poczuć, że wiesz. …I doceniasz. Skreśl dla mnie chociaż kilka słów , choćby od

niechcenia…

***

Jesteś jak miłe wspomnienie z dzieciństwa;

Nigdy się nie dasz zapomnieć.

Jesteś jak landrynka w ustach dziecka;

 Twarda – Nie do zgryzienia.

Lecz długo uwalniasz slodką  przyjemność,

pieszcząc podniebienie.

Jesteś jak krzak łopianu;

Gdy się przechodzi obok ciebie – Czepiasz się myśli,

jaskrawym fioletem mądrości.

…Trudno się pozbyć.

Czymkolwiek byś nie była,

zawsze zostajesz sobą.

…Gdzieś obok – To przyjaźń?

Dziad.

Przeszedłeś kręte ścieżki życia.

Zmęczony jesteś tą drogą.

… Już marzy ci się spokojna przystań?

Gdzie słów jest mniej niż myśli,

 a ciszę przerywa tylko

twoje  „Kocham”

i w odpowiedzi słyszysz ” Z wzajemnością!”.

Miejsce w którym czas, leniwie spływa

na małych przyjemnościach.

Gdzie nie supłają się  troski

 i zmartwień nie przybywa.

Miejsce spokoju.

Miejsce radości.

Miłości miejsce.

… Miejsce gdzie starość będzie szczęśliwa.