Poza zasięgiem…

Odrzucasz zewnętrzny świat,

zamykając się w swoim.

Znasz jego każdy kąt.

– A mimo wszystko boli!

Zamiast słów, używasz gestów.

Nieudolnie malując swój portret.

– Milczące oblicze, skazane jest  na domysły.

Mówisz, że miłość to tylko kolejny ciężar

a ty lekko chcesz przejść przez życie.

 – A przecież życie to balast,

na który grawitacja działa.

                          *                                                                                                                                                                                  

Nie da  się schować przed światem w samotności.

– On cały czas na ciebie patrzy.

Nie można milczeniem zdobyć przyjaźni.

– Ta, nawet gorzkie słowa przyjmie.

Nie sposób żyć bez miłości.

– Bo miłość jest wszystkim!

5 komentarzy do “Poza zasięgiem…”

  1. Dzień dobry. Wróciłam z długiego spaceru. Pachnącego letnim deszczem , tatarakiem , miętą i rumiankami:-) Przemokłam do cna. Ale jak to napisałeś – radością i sensem wszystkiego jest po prostu miłość:-)
    A ja po prostu bardzo kocham życie.
    Serdeczności

    1. Nareszcie komentarz o „czymś”!. …Dziękuję Ci szara_myszko, że ci się chciało odezwać ; ) . … U mnie Lato ma zapach wilgoci i nasiąkniętej wodą ziemi. …Lubie ten zapach. Tak pachnie właśnie życie.

      1. Kocham zapachy pór roku) wiosna pachnąca konwaliami i bzem, lato? – siano, mięta …, jesienią? chryzantemy.. a zimą? o dziwo frezje:-)) To takie mojr pierwsze skojarzenia.

        1. Zima!?…Zima kojarzy mi się z zapachem roztopionego wosku i świerkowego igliwia… Ale,pewnie dla każdego z nas, te zapachy są różne!?. Ważne, że nadal je czujemy! : )

  2. No tak, zapach igliwia…Jednym z moich cudnych wspomnień z dzieciństwa są kolejne wigilie w domu i babci i dziadka.Mieszkaliśmy na małej wsi. Rankiem dziadzio szedł do lasu… wtedy jeszcze Boże Narodzenie zawsze było ubrane w białą szatę utkaną z iskrzącego się w słońcu śniegu. Wracał z pachnącym drzewkiem, które stało za chwilę dumnie w stojaku a stojak w balii z wodą. Stroiliśmy je później a babcia przygotowywała wigilijna kolację. Nie były to przyjęcia tak bogate jak dziś. Skromne , ale jakże się bardzo na nie czekało. Na naszym drzewku paliły się takie małe świeczki w lichtarzykach. I całe było otulone anielskimi włosami. Pachniało jabłuszkami , cukierkami no i pierniczkami,. Wszystko to wtedy zdobiło drzewko.Pamiętasz bajkę Andersena „Choinka” ? Przywołałeś moje wspomnienia właśnie tym zapachem igliwia. Serdeczności

Możliwość komentowania została wyłączona.