Szklane okruchy.

… A Tobie wciąż się wydaje,

żeś twardy, stały, niezniszczalny

– Jak  wykłuty ze stali,

monumentalny posąg wieczności.

… Jak złudne to

Przejrzyj !.

I cóż z tego,

żeś pełen po brzegi?

… Na szklanej nóżce stoisz,

niczym kieliszek  do białego wina.

– Cienkie, delikatne kruche szkło.

Wystarczy tylko  nieuwagi moment,

byś rozpadł się na kawałków sto.

***

… A Tobie wciąż się wydaje,

żeś twardy, stały, niezniszczalny

– Jak  wykłuty ze stali,

monumentalny posąg wieczności.

Przejrzyj!

… Stworzony jesteś tylko z ziaren pisaku – przezroczysty .

Na jedną chwilę  – wzniesienia toastu.

3 komentarze do “Szklane okruchy.”

  1. …I już się wypisało wszystko, co się miało wypisać… I już się wyrysowało wszystko.
    Gdy wchodzi się do jakiegoś nieznanego wnętrza, łapiąc za klamkę drzwi, jest się pełnym emocji, tego co zastaniemy za tymi drzwiami… Nie raz porównywałem to „duchowe” wnętrze człowieka do galerii obrazów … Ktoś kto wejdzie, przemierza sale pełne obrazów – mojego patrzenia i odbierania świata. Spacerując korytarzami, chłonie wywieszone pejzaże malowane moją ręką, opisywane moimi słowami… I poznaje, poznaje – Do momentu w którym, widok na horyzoncie uczuć zaczyna się powtarzać… To jak przemierzać tę samą drogę co dnia. Znamy na pamięć widok za szybą… Wiemy co jest za kolejnym zakrętem. Przyzwyczajamy sie do tego widoku… I choć codziennie coś się może w nim zmieniać, zmienia się tak powolnie, że wciąż robie na nas wrażenie „niezmiennego”… Przestajemy zwracać uwagę, na to co już znamy. Powielone obrazy już nie przyciągają „emocjonalnej” uwagi a tylko estetyczne doznania… A z czasem nawet i owa „estetyka” , zdaje się być „opatrzona”.
    … „Kazi” napisała w liście do mnie, że coraz częściej robię „przerwy” w publikacjach… Ano robię, wynika to z kilku powodów a jednym z nich jest właśnie ów fakt, że poznaliście drogę którą idę, już na pamięć… – Nie muszę Wam przypominać co będzie za kolejnym zakrętem!. Nie chcę męczyć was opisami ” widoków” na które patrzę… Przecież macie swoje oczy i sami widzicie.
    … Lecz nie napiszę tu, że już „nic i nigdy”.. Że przestanę się dzielić, że zamilknę na zawsze. Ten komentarz zakończę cytatem z Małego Księcia.. ( Tu dygnę w stronę Lilii, uchylając rąbek kapelusza)
    „Ludzie z Twojej planety hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie… i nie znajdują w nich tego, czego szukają… A tymczasem to, czego szukają, może być ukryte w jednej róży.”
    … Niech każdy sam, znajdzie „swoją” różę. Niech ją podziwia własnymi zmysłami….
    Miłosz.

  2. Twoja przenikliwość jest tak ogromna, że brak mi słów. Jest w tym wszystkim i prostota i metafora najwyższych lotów. Idę dalej, a właściwie zmierzam do „poczatku” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *