Na progu…

Majowy marazm zieloności,

już się wypełnił obfitością,

barwnych kwiatów…

Trawy  pokryte już kosmykami  źdźbeł ,

patrzą żniwiarzy.

…A dzień długi, długi

– , Że Słońce zmęczone na końcu podróży.

Na progu Lata w uchylonych szeroko drzwiach  – stanąłem .

Jeszcze krok, dwa…  I znów czas beztroskich chwil.

Ciężar Życia, odłożę w cień upalnych dni.

… W  lekkości szczęścia, będę tkwił.

To nic, że dni w swym przemijaniu

w coraz większym pędzie tańczą

 i  Lata już policzony czas.

… To nic.

***

Czas jak źdźbła rzucane na wiatr,

odlecą wprawdzie…

Lecz wyrosną  z nich

nowe pędy – Wspomnień Czar…

Jeden komentarz do “Na progu…”

  1. Gdybyś te wiersze pisal wiele lat temu, „brzmialyby” inaczej. Taki Twój czas… Weny i mysli o przemijaniu… Więc chwytasz słońce z obawa i z wiarą, że będzie jakieś „jeszcze”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *