Spóźniona Wena.

Pojawiła się w srebrnym blasku Księżyca.

…Całkiem naga, sfrunęła na skrzydłach.

– Pragnąłeś mojego towarzystwa, więc jestem!

Jak mogę Ci pomóc?…

Ile to razy Jej pragnąłem, w te Księżycowe noce – Nieprzespane.

Gdy myśli zamęt, tańczył w głowie i nie chciał spełnić się obrazem.

A teraz przyszła, ot tak – „od niechcenia”,

w chwili gdy pustka w głowie!?

… Spóźniona Wena.

***

Już się wypalił kaganek doznań,

strasząc  czarnym szkieletem ogarka.

Już  się nie wzruszam.

Już nie płaczę.

… Oślepła wyobraźnia.

W jaskrawym świetle życia,

poświata księżyca to mrzonka…

Zamiast nostalgii – Realia.

Zamiast poety – Pismak.

Jeden komentarz do “Spóźniona Wena.”

  1. … I tym oto sposobem, oznajmiam, że znów nastąpi przerwa. Realia Życia, jakoś dalekie od twórczych uniesień. Być może to pierwsze oznaki „wypalenia”… Ale spokojnie!. Może ktoś jeszcze rozdmucha to twórcze pogorzelisko – Dorzucając polana drwa.
    Tu ponawiam moja propozycję, dla Wszystkich, którzy chcieliby mieć „swój kącik” w tym przybytku wrażliwości.
    Wszelakie informacje proszę przesyłać na Mój e_mail.
    Wszystkim , wszystkiego dobrego i miłego życzę… Może się jeszcze obudzę.
    Miłosz Tomasz Kołaczek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *