Jej wszystkie dni…

(Wierszowy „remake”)

Kobieta…

Stworzona  z ognia i wody,
czerni i bieli, 
żelaza i szkła.
Zamknięta w przestrzeni
pomiędzy niebem, a ziemią,
w czułym objęciu 
i wrogim spojrzeniu,
w tęsknocie.
Wypowiedzianej szeptem.
…Wykrzyczany w głuchej ciszy!
Zamknięta  w milczeniu- Wtedy,

gdy najbardziej pragniemy jej słów.
Zapleciona w rozmowach bez końca – Wtedy,

gdy milczenia pragnie mężczyzna.

Uczuciem emanuje w każdym oddechu,

 pragnieniu … W sercu.
W pogodzie i niepogodzie.
Na dobre i złe.
Na teraz i potem.
… Na jedną chwilę i na wieczność.

5 komentarzy do “Jej wszystkie dni…”

  1. Takie właśnie jesteśmy, w mistrzowski sposób ujęta istota kobiecości. Jestem pod wielkim wrażeniem.

      1. …W moim kącie – tkwię sam, nagusieńki, bez protektorów, zależności, świecznika czy piedestału…Czasem Tylko stane na palcach i machajac łapką, nieśmiało zawołam ; ” Ej jestem Tu…Jakby Ktos mnie potrezbował!?…”

        1. Jesteśmy tak wychowywani, że prośba o pomoc jest równocześnie przyznaniem się do porażki. Dlatego mało kto chce się do tego przyznać. Taki człowiek posiada tylko honor i broni go za wszelką cenę.

          1. Porażki… Ile to razy człowiek upada, potyka się o „niemożność”… Porażka nie jest „grzechem” nie wstydzę się do niej przyznać… Tak jak do tego, że czasem się mylę co do ludzi ( Lubię te chwile, gdy moje osądy są błędne) …A honor!? – Poczucie własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne , nie jest wykładnią „postepowania” a tylko zbiorem , tego co o mnie stanowi.. Miło mi szeherezado, że poświęciłaś aż tyle swojego czasu dla Mnie … Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *