Na progu…

…I jeszcze tylko kilka stopni.

Ostatnie piętro.

Otworzysz drzwi, i staniesz na progu starości.

                            ***

Dni coraz krótsze, bez względu na porę roku

i wędrówkę słońca po niebie.

Czas już dawno, zapisuje się tylko w wspomnieniach,

 lecz coraz częściej zapominasz jego obrazów.

Szybciej się męczysz, już nie stawiasz nogi, co dwa stopnie,

wspinając się na szczyt. – Bo i po co?…

Już nie gonisz marzeń,  realnie żyć, to i tak spory wyczyn.

Widziałeś już wszystko

 i  nie za bardzo, chce ci się patrzeć w przyszłość.

…I  tak przecież ciągle zapominasz, gdzie odłożyłeś okulary.

Twoje dłonie, już nie zaciskają się w mocnym uścisku,

trzymając  stery życia.

Płyniesz przez nie na fali uczuć,

napędzany wiatrem szczęścia.

Zdając się tylko na  kapryśną pogodę przeznaczenia.

                  ***

Nawet wtedy gdy przekroczysz próg.

Przeglądając się w lustrze,

wciąż będziesz widział w nim odbicie dziecka.

Ty przecież niezmiennie  byłeś sobą,

to świat się pozmieniał…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.