Otworzyłaś oczy w momencie,
gdy jego usta składały się do pocałunku.
… I wezbrała sentymentalna fala .
Rozszalały uczucia – 10 stopni w skali Beauforta.
A Ty daleko od bezpiecznego portu,
pośrodku oceanu samotności.
***
Wstałaś.
Odziana w białą piżamę z niebieskimi grochami,
zamaskowaną sfatygowanym szlafrokiem.
Stoisz, zapierając o martwy kaloryfer,
bez krztyny ciepła.
A za oknem ziąb i plucha.
… Dobrze, że kawa gorąca.
Topisz w niej resztki snu,
grzejąc przy tym dłonie i duszę.
A później, tak rozgrzana, rzucisz się w wir dnia.
Zostawiając szlafrok i piżamę,
na niezaścielonym łóżku.
***
Podniesiesz żagle, przekręcając jak zwykle
dwa razy klucz w drzwiach .
… I płyniesz dalej.
Na horyzoncie znów widać codzienność.
Ale może dzisiaj, dopłyniesz poza nią!?.