Jesteś cieniem moich myśli, W każdym słowie, w każdym geście, Nawet w pochmurny dzień… Zwłaszcza wtedy przy mnie jesteś.
Co chmur samotności tabuny, Obsiadły Słońce, Ducha, W półmroku niepogody, Twojej niematerialnej postaci, Jakże realny nadają wygląd.
Ja mówię, Ty słuchasz. Niema rozmowa trwa i trwa…
Jesteś w każdej myśli… Cichutko, nieśmiało wkradasz się w nie, a potem rozpychając się łokciami, pytasz : – No co? Jest ktoś ważniejszy ode mnie? Czasem pojawiasz sie we śnie i choć to wcale nie był sen o tobie, cicho w nim szepczesz: – Kocham… I wtedy budzę się. Już pozmieniałaś moje marzenia, tak wszechobecna jesteś w nich i choć nasze ciała daleko wciąż od siebie, to nasze dusze już wzięły ślub.
To było późne popołudnie, 14 luty 2005 roku. … W wojnie o miłość, ostatnie starcie!
Myśli zebrały się armie. Polem ich walki kawiarnia Orężem „dwie małe czarne” …I wzajemnych niedomówień ostrza, jak mieczem, tną na oślep!. Siłą Ich dwoje , mądrość. Słabością Ich, uczucia. To, które z Nich zginie w boju, wszystkiemu było winne. …On pokonany . Sam zostaje na placu walki a za zwycięzcą, drzwi cicho tylko jęknęły, zamykając przeszłość. … Gdy kelner przyniósł rachunek, On dopijając łyk zimnej kawy westchnął ; – I tyle mam z „walentynek”…
Siedziałem tam jeszcze przez chwilę a może i dwie? …Patrzyłem! On długo jeszcze „konał” zagniatając aż do bólu serwetkę w dłoniach.
Po czterech kątach pokoju, jak pajęczyny snują się myśli, czekając na ofiarę, co w misternie uplecioną sieć samotności wpadnie. Wyobraźnia już pisze czarny scenariusz na białym realiów tle. Krzywe litery i nieczytelne wyrazy. Domysłów bezsens…
Dwa Anioły: Czarny i Biały splątały się teraz. Nikt nie jest tylko zły, nikt nie jest tylko dobry, więc zaakceptuj mnie takim, jakim jestem. W czterech kątach pokoju pojawiło się Słońce, wypełniając jego przestrzeń, a ja kolorowymi kredkami serdeczny list piszę do Ciebie.
W ciszy. W upragnionej chwili samotności. … W błogości spokoju. Gdzie wszystko jest przyjazne. Gdzie wszystko jest dobre … Gdzie nie ma żadnych wojen. Tam człowiek ,człowiekowi – Człowiekiem. Tam miłość spływa strumieniami … Tam płacze się tylko ze szczęścia.
Za krótko żyjemy. Za szybko żyjemy. … Za dużo trosk posiadamy , By trafić w to miejsce i chłonąć tylko szczęście…
***
„Wielki” Yhua , lewitował tuż przed krawędzią głębokiego krateru , wpatrzony w Kosmiczną otchłań, gdy podszedł do niego Unhm i zaciekawiony , przesłał mu swoje pytanie ; – Mistrzu, na co patrzysz? .
– Na Ludzi – Odparł tchnieniem Mistrz.
– Masz na myśli Mistrzu Ziemian? – Dociekał Unhm.
– Tak…
– Czy Oni są warci twojej uwagi ? – Z niedowierzaniem, zaczął upewniać się uczeń wielkiego mistrza.
– Każda istota w Kosmosie, jest warta uwagi … – Odpowiedział cichym głosem, – Własnym głosem, nie telepatyczną transmisją myśli.
– Ależ Mistrzu!?… Te istoty nie mają w sobie nic, co warte byłoby przemyśleń i !?… – W tym momencie Yhua, przerywał jego transmisję, czując iż myśli ucznia były niespójne i zbuntowane.
– … Dlaczego uważasz, mój uczniu, że Człowiek nie wart jest poświęcenia mu , choćby odrobiny rozważań?.
– Szanowny Yhua… – Zaczął uczeń; – To My ich stworzyliśmy, na nasze podobieństwo…To dzięki nam, posiadają zdolność logicznego myślenia . To my pokazaliśmy im jak wykorzystywać tę zdolność do tworzenia… Nauczyliśmy Człowieka wszystkiego, co potrzebne do tego, by sie rozwijać, tworzyć Cywilizacje.. .A Oni!?. Swój mózg wykorzystują tylko w niewielkim procencie a wszystko co powstaje w ich głowach, nie czyni ich „lepszymi” a przyczynia się jedynie do Ich samounicestwienia… Ani odrobinę nie zbliżyli się do naszego poziomu „postrzegania” Świata.
– O Tak! – Odparł Mistrz; – To My , Ich stworzyliśmy… Prawdą jest to, o czym prawisz, lecz My stworzyliśmy tylko „ciało” . Zapominasz o tym, że Człowiek w przeciwieństwie do Nas, posiada niepojętą energię – „Duszę” , Jak zwykł ją nazywać … Mało to razy dociekaliśmy jej pochodzenia?… Przemierzając wszechświat we wszystkich wymiarach i czasie, nie znaleźliśmy miejsca z którego pochodzi… – Tu mistrz przerwał lewitację i stając na nogi, odwrócił się w stronę ucznia;.
– Tak Mój Unhmm … Człowiek w niepojęty dla nas sposób, czerpie z tej energii… To nie impulsy neuronów wyzwalają w nim uczucia a jego Dusza… To nie rozum, czy fizjonomia czynią go „istotą” .
– Tu Mistrz powoli zaczął schodzić w dół ze szczytu zbocza , nad urwiskiem katera a mijając ucznia, emanował w jego myśl, swoją konkluzję;
– My tylko udoskonaliliśmy gatunek… Jego Dusza, czyni z niego Człowieka…Trzeba mieć tylko nadzieję, że Ludzka świadomość, nie połączy się z świadomością Owej „Duszy”, bo wtedy to My, bedziemy „Tymi gorszymi”…
Tuż przed życiem… Nim słońce wpije się promieniami w dzień. Czyniąc go jasnym i pogodnym. …Tuż przed świtem, wstrzymuję oddech. Wpatrzony w poszarpaną linie horyzontu, czekam narodzin. … I oto znów będę! Chwile składając w spójna całość, stworzę kolejny dzień , Mój dzień. Następny, który zapisze
***
… I znów myśli zatrzymały się na przemijaniu. Pamięć przegląda obrazy z przeszłości, przyszłość jest nieważna; – To, jakim byłem kiedyś.
Ludzi już zapomniane twarze. Słowa, zapisane w pamięci, historie z życia mojego zdarzeń. w których, przeszłość ma więcej barw a rzeczywistość jest szara, – Kolory życia z wiekiem blakną, i przyszłość staje się biała…