Bez znaczenia…

Uchyliłeś drzwi swoje samotności.

Stoisz  teraz w progu,

tępym patrząc wzrokiem.

Bez słów, bez gestów.

… Bez znaczenia.

Bez odpowiedzialności, bólu cierpienia.

Bez  współczucia.

…Bez życia.

 – Choć twierdzisz, że żyjesz jego pełnią.

Lecz  bez grawitacji oddziaływania

na innych.

Uchylając drzwi,

wpuściłeś światło wątpliwości.

Teraz nie wszystko jest czarne;

Bez uczucia, uwielbienia, miłości

 i obojętność.

…Samotność poszarzała.

Orchidea.

Wyśniony sen – Orchidea.

W  girlandzie białych kwiatów,

na ciele, zabarwionym promieniami słońca.

Niewinna i  piękna – Czeka.

Nie mówi; – Oto jestem!

Nie uśmiechnie się Szczęście.

Pokornie stoi, choć patrzę na nią

wzrokiem co wznieca pożądanie.

Jej  usta  wciąż milczą, zaciśnięte

nabrzmiałymi wargami.

…Jak do pocałunku.

Kusi  swym wdziękiem.

Uwodzi urodą…

                 ***

Mógłbym tak śnić,

nie budząc się nigdy więcej.

Spacer.

Upalnego Lata – Wieczory ukojeniem.

Spacer  srebrzystą aleją.

Atramentowy czar,

przyciąga tłumy spragnionych chłodu.

Już idą w mrok.

…Inaczej niż ćmy,

co lgną do rozświetlonych latarni  głów;

 – Ludzi przyciąga magia nocy i ciemność.

Z srebrnym księżycem w srebrnej poświacie.

Spacer po zmierzchu .

Szpalerem wysmukłych szyi latarni

w księżyca blasku.

O wszystkim i niczym…

Mówisz Mi, że to, co cenne nie wystawia się na widok oczu, bo kusi. … Zatem jak  drogo się cenisz, skoro wszedłeś między ludzi  i nie unikasz ich wzroku?. …Mówisz, że nie jesteś rzeczą – Nie podlegasz wycenie – Czy na pewno?.

Powiedziałeś , że znasz swoją wartość  i nie chcesz by cię oceniano. Więc  dlaczego, dbając o swoje dobre imię, mówisz o swoich  zaletach nie wadach?

Cenisz sobie szczerość, lecz nie swoją. Bo  mówiąc o swoich oczekiwaniach,  odczuciach i pragnieniach, masz wrażenie, że stajesz się nagi… Zapominając , że nie szata zdobi człowieka. Twierdzisz, że kierujesz się prawdą. Lecz nie wspomnisz ani słowem, że to Twoja prawda.

Dalej.

Kolejne drzwi zamykam za sobą,

raczej nie wrócę się już z powrotem.

W pustym pokoju zamieszka cisza

i tęsknić będzie …

Zamknięta przestrzeń.

Tych kilka mebli z niewygodnym tapczanem,

w obszarze czterech ścian,

pomiędzy podłogą a sufitem z lampą,

osiądzie  kurz i milczenie.

a wieczorami nikt nie zapali światła.

…Nowe mieszkanie, inne meble.

Znów ciężko będzie przywyknąć,

bo wszystko obce.

Z  niepewnością za kolejną klamkę łapię;

– Ciekawe co mnie tu spotka, jak bardzo będzie  inaczej?.

… Następny próg przekraczam.

Tyle zostało…

Rozdawaliśmy siebie jakby
zmierzch miał nie nadejść.

Z prawej do lewej,
wedle oczekiwań.

Fajerwerki zaklęć.
Euforia bezkresu.

Koniec zaskakiwał nas
nieprzygotowanych
na kolejne rozstanie i nowy początek.

Coraz bardziej chłodnych.

-Co mi dasz?
Gdy kamieniem leżę,
na twym ramieniu,
cierpkim od wspomnień.

-Tylko ten uśmiech…
Tylko tę szorstką prawdę…

Nie wyrośnie…

Ona;

– Powiedz coś!?.

Nie odchodź bez słowa,

 bo odchodząc rozdeptujesz

 rozsypane ziarenka milczenia,

które pękają wrzaskiem – Zostań! …

Z tych nasion kiełkuje samotność.

Nie chcę jej!.

Więc wróć, po resztkach ciszy.

Wtedy nawet szept będzie głośny.

Najcichsze „Wybacz” usłyszysz.

…Wiem, ja pierwsza

rozsypałam wokół milczenie.

– …Taka ucieczka od trudnych spraw.

Nie wdeptuj go w ziemię.

Bo gąszczem obrośnie obojga nas.

…I już się nie odnajdziemy.

On;

– Jestem!.

Pomyślałem, że odchodząc

nie będę zaburzał słowami

 piękna ogrodu twojego spokoju…

Nie chciałem być jak chwast

co wyrósł na milczeniu.

Wiersz powstał dla Lizy. …Czasem ( Ale tylko czasem) nie ma się do kogo odezwać .

W blasku…

Majowa noc  pachnąca ziemią.

Pachnąca czeremchą i bzem.

Pachnąca życiem.

Słodkim zapachem euforii i radości.

… I choć przecież czas na sen, Ty nie spisz.

Z zamkniętymi powiekami,

zadzierasz głowę w górę, do Księżyca.

Chłoniesz  poświaty blask,

eliksir młodości, urody sok.

Na twarzy brak zmarszczek trosk.

Srebrem rozpalone lico.

…I milczące srebrne usta – Bo nie potrzeba  słów.

Duszę wypełnia spokój i cisza.

Błogości smak.

Kolejny z obrazów  S.M …I choć zabrałem jej ten obraz nim go ukończyła ( Oczywiście za jej zgodą) , to  nawet taki w pełni „niedokończony”, jest najprościej ujmując – Piękny.

Jakie będzie jutro?

Nie wiem, nie pytaj dziś o to, nie odpowiem.       

Posłuchaj, w zaroślach śpiewają słowiki,       

jaśmin pachnie i fiołki kwitną.           

Mówisz, że fiołków już nie ma    

i ty ich nie lubisz.         

Nie szkodzi, fiołki są dla mnie,   

jak bzy były dla Niego.   

Dobrze, truskawki niech będą dla ciebie.

Cudowne aromaty życia,       

a i bez, znów pachnie jak bez…   

Pomieszałam kolejność, a komu to szkodzi?   

W najpiękniejsze słowa    

chcę zamknąć codzienność    

i cieszyć się nią               

                

Elchanan.

Zostają tylko spękane granitowe kolosy.

Relikty dawnej świetności.

Monumenty wzniesione na chwilę chwały,

nie na wieczność…

Będą straszyć,  wyjąc jękiem zapomnienia

na wietrze przemian.

Kto by spamiętał tych, co je wznieśli? .

Budowle bez znaczenia.

Nie dają dachu nad głową.

Nie dają schronienia.

… Są  tylko ozdobą.

Bo przecież przyjdą nowi.

Burząc relikty dawnej świetności,

innych Goliatów  będą  stawiać na cokoły.

Pławiąc się w ich wyższości ,

zapomną o czasie, co imię ma  Elchanan.