Bo tak już jest…

…Bo  tak już jest, że znikają.

Nie wiadomo dlaczego;

 – , Bo śmierć tak chciała!?.

…Niema przecież Takiego,

który by się jej przeciwstawił.

Więc odchodzą z nią poza widnokrąg życia.

 Dokąd?. – Mnie o to nie pytaj.

… Ona też nie odpowie.

Przeznaczenia loterii, zasad nie pojmiesz.

Kto  wygranym – Odejdzie?.

Kto przegranym – Trwać będzie?.

Znikają.

Jeszcze walczysz przywołując  ich  w pamięci,

usilnie wplatając  w wieczność,

długim warkoczem wspomnień.

Z kitą jak płomień świecy,

którą palisz na grobie.

Znikają.

… A ty celebrujesz płonnych życzeń różaniec,

modląc się do swojego Boga o przetrwanie i pamięć.

Ostatnia piękność.

Nagle pojawiła się

 w  ciemnościach rozpaczy.

Miała twarz młodości.

… Popatrzyła na Mnie.

W jej oczach zobaczyłem życie,

żywioły ognia i wody.

Były jak zwierciadło uczuć,

wyrocznia przyszłości.

Magiczna kula wróżki…

Jej wzrok jak miecz,

co jednym cięciem

ścina łeb Hydrze .

Przeszywa nie tylko ciało

lecz i Duszę.

Wzbudziła we mnie zaufanie.

…Spytałem o imię.

Odparła;

– Ja jestem Nadzieja.

… Ostatnia  z piękności.

Mroczna Kołysanka.

 

… I nie uciekaj daleko w mrok,

 bo możesz stracić mnie z widoku.

A w ciemność  tę, wmiesza się sen,

zapomnisz blask moich oczu.

Zapomnisz chwil, zapomnisz dni,

 zapomnisz na twarzy słońca.

Śnić będziesz może i piękne sny,

lecz nieprawdziwe do końca.

…I nie uciekaj daleko w mrok

Bo w ciemność łatwo sie zaplątać.

Omota serce, omami wzrok.

Zwodzić cię będzie mrzonką.

Dlatego śpij, śniąc piękny

lecz płochliwym snem.

By nie dać się zniewolić.

Śnij tylko sny, wiedząc , że

to tylko błogi sen…

A ja wciąż będę trwał obok.

Głębia.

Nie mów, że jesteś twardy jak skała.

Wzruszeń obcy.

Nie czujesz.

Nie patrzysz.

Nie kosztujesz.

Odrzucając chęć poznawania.

Wolny od uczuć ,

wiedziesz byt oparty na przetrwaniu.

                     ***

Złap głęboki  oddech i  w głąb

siebie  się zanurz.

Poczuj.

Zobacz.

Zasmakuj.

Poznaj!

…I  podnieś z dna kamyk,

rzucony w toń, tylko po to,

by zrobił plum –  i zginął!.

                 ***

Gdy już wypłyniesz  na powierzchnię,

to  ciepło twojej dłoni

tchnie w niego życie…

Myślisz, że to nie możliwe?

 – Uwierz!

Poczujesz .

Zobaczysz .

…I rozsmakujesz  się

w radości,

poznając siebie.

Nikt.

Nikt nie staje się niewidoczny.

Nie znika w obrazie nieszczęścia,

malowanym tragedią.

Nikt nie może zostać sam,

w pustce bezsilności.

…Przecież jesteś obok.

Bierny żal – To mało!

Podaj swoją rękę,

łatwiej  będzie wstać.

Niech ich będzie widać

na pierwszym planie

 w niedoli tle.

… Nie zostawiaj ich samych sobie,

to i sam nie zostaniesz.

Ból rozstania.

Odszedłeś nagle.

 … Nie zauważyłam.

Teraz boli  i żal, żal, żal…

Bo nie patrzyłam w Twoją stronę.

 – I to był błąd!.

Zapatrzona byłam w  te miejsca,

w których nigdy się nie znajdę.

Podziwiałem je…

Żyłam nieistotnymi chwilami.

A przecież przy tobie ,

 mogłabym zostać na stałe.

Wejść w objęcia

 i nie wychodzić już nigdy więcej.

Ty nadawałaś mi znaczenie.

… Odszedłeś nagle.

Teraz mi żal

i boli, boli, boli…

Dwie wyspy.

W zakamarkach myśli miał być spokój.

…Więc dlaczego włazisz w butach na obcasie,

kłując boleśnie.

Przywykłem być bez  ciebie obok.

A ty co chwile pytasz czy cię kocham!?

…Gdyby tak nie było, siedziała byś sama

głaszcząc mruczącego kota!

Mówisz , że to dla mnie te szpilki i szminka.

…Że to wszystko dla mnie.

A ja niewdzięczny

właśnie odmawiam litanię,

do kogoś, kto być może nie istnieje

…A Ty przecież jesteś obok!

***

…I nie opuszczaj mnie.

Dalej niż na odległość splecionych rąk.

Dalej niż na oddech ,

 miłosne  westchnienie.

…Tak abym usłyszała twój każdy szept – Nie dalej!

Tak abym czuła to ciepło,

które jest w tobie.

Twój zapach.

…I żebym zawsze mogła cię zakosztować

pocałunkiem,

gasząc pragnienie ciebie.

Mimozy.

Słońce wysoko już nie sięga,

i coraz dłuższe cienie.

Blask dnia już nie jest rześki

i błyszczący.

Już łąki żółcieją w Letnie wieczory,

Mimoz kolorem.

.. Te, Porankami mokre od rosy,

nim wyschną na wietrze

kłaniają się rozczochranym trawą.

… Coraz częściej wiatr wieje.

Tylko patrzeć Babiego Lata

srebrzystych rys,

co tną niebieskość bezchmurnego nieba.

…I tylko czekać – mgieł,

Jak Panny w ślubnym welonie

na pejzażu – zwiastując lata koniec.

…Więc jeszcze tańcz!

Jeszcze mimozy zbieraj kitki

i rzucaj na wiatr,

niech w cztery strony świata,

rozsiewa nadal radość Lata.