Poza sezonem.

… Zachód słońca na plaży,

w ostatnim oddechu  Lata,

poza sezonem.

Choć jeszcze ze złotą tarczą,

to z wypalającego się  słońca,

horyzont  czerwieniami broczy,

barwiąc słoność morskich fal,

naciąga na nie  tkaninę łagodności.

… Mew biadolenie, miesza się z szumem fal.

Ostatni oddech  „spokojności”.

Na oblizanym wodą piasku,

stoisz wpatrzona w dal.

.Nasycić się chcesz pięknem chwili,

nazbierać na potem.

Zabrać ze sobą w „wariactwo” miasta,

i pokazując bliskim, mówić

– Byłam Tam…

Pomiedzy.

Wchodząc po schodach,
Odliczam stopnie:
Jedenaście, dwanaście, trzynaście, czternaście…
Potem dźwięk przekręconego zamka,
– Dzień dobry, sąsiedzie!
Na korytarzu mija mnie starsza pani.
Domykam drzwi, opierając się o nie plecami.
To była ostatnia osoba 
.. Z jak bardzo realnego świata!

Ten Mój, stworzony jest z wyobraźni.

Wykreowany scenariusz zdarzeń,

które nigdy nie przytrafiają się w rzeczywistości.

Dwa Światy – Ten nie realny z marzeń,

gdzie łzy suchą ciekną strużką płyną.

 I ten realny w którym obcierasz słone łzy.

Dwa Światy.

Codziennie przemierzam drogę pomiędzy nimi.

Codziennie w podróży – Wciąż na walizkach.

… Już nie wiem w Którym dom Mój!?

– Obydwa sercu bliskie.

Ogrom przestrzeni bez granic wyobraźni…

A ja stoję na jego krawędzi.

…Tak Mały!

Ze swoją wielką bezradnością,

wpatruję się w pejzaż,

chcąc zapisać ów widok w jednej myśli

– Bezskutecznie!

Zbyt rozległy jest

a ja pomiędzy… Wciąż na krawędzi poezji.

To nie TY?

Rozdajesz obcym krzywdy i ból,

bo cierpisz ich dostatek?

Dla siebie chowasz  dobroć i szczęście,

 – Za mało by się dzielić?

Niebo z niebo,

piekło za piekło.

…Czy zawsze odpłacasz tym samym?

Jak Oni –  Mi, Ja Tobie daję.

Bo czerpię z tego, czym jestem obdarowany?

… Już nie ma we Mnie nic własnego.

Ja , jakby nie Ja.

Jak reszta stada jestem.

Potulnie idę na rzeź

zdziczałych obyczajów.

Nie krzyknę; – Ja tak nie chcę!

Bo  nie chcę być wyalienowany?

Odrzucony.

…Zapomniany.     

Cicho!

Czas zabrać głos w sprawie przyszłości Polski…  Czas wyborów i czas referendum. Na pewno nie wybiorę źle, czy dobrze – Nie wiem?. Z pewnością nie wezmę udziału w referendum, które niczemu  nie służy, jest  jak miska z wodą dla Poncjusza Piłata…  Przez chwilę w głowie zaświtała mi myśl, by jednak wypełnić referendalny blankiet, ale skreślając cztery razy „Tak”, wbrew własnym przekonaniom…  Dlaczego tak na przekór? – Bo to, o czym ja jestem przekonany, nie może być kartą przetargową w polityce, która dzieje się bez mojego udziału… W tym przypadku z takimi pytaniami, wynik referendum nie stanowi prawa, jest tylko głosem ludzi… Nie powinno się wykorzystywać przekonań. Ale oczywiście to indywidualna  decyzja każdego  z osobna.Teraz życie jest pełne agresji. Egzystencja opiera się tylko na przetrwaniu…I o dziwo, nie walczymy o  godne życie rękoma a słowami… A te za każdym zdaniem, są coraz bardziej „tępe”. Coraz więcej sił potrzeba do walki… A wystarczy czasem pomilczeć!

***

I już się wyrwały z gęb polityków – Słowa.

…Tyle ich wokół.

Mówiące prawdę.

Kłamiące.

Czyniące dobro.

Prowokujące zło.

… Mieszają się teraz w kulminacji bełkotu.

Pienią się na ustach.

Głuchym echem dudnią w uszach.

Są jak męczący dzień, nieprzespana noc.

… Niekończący się jarmark  obietnic.

Słowa.

Politycy za pomocą ust,

 budują lepszy, inny świat.

( Podobno dla Mnie)-  łatwo przychodzą.

Ręce do niczego nie będą im potrzebne .

Wystarczy odrobina erudycji i fantazja

i usta.

… Czasem udręką są dla warg,

bólem dla krtani.

Lecz to one – Słowa zmieniają nas.

…Nie daj się nimi omamić.

***

… A życie, to nie wiersz.
I słów dobranych układanka.
A życie, to nie bal…
– Muzyka stop! Teraz Ja!.
… A potem cisza i żal.

Na rozstaju słów – Tam gdzie zaczyna się milczenie.
Na krótkiej myśli, zapisanej w mrugnięciu powiek
Rodzi się szczęście.

…Choć życie to nie wiersz.

Poezją może być dla duszy.

Harmonią ciszy

– Niech ta muzyka gra!

…Na parkiecie życia, chodźmy w tan.

Jesień.

… Jeszcze chcesz  omotać wokół palca przemijanie,

tych dni Letnich – Błogostanu.

Nawijając nitkę wspomnień,

kłębek chcesz uzbierać.

… Ciepły motek włóczki Lata

na szal Jesiennej słoty.

Na pled dobrego nastroju,

co rozgrzeje w niepogodę myśli

Na radość, której los Ci skąpi.

Na zmorę upływu czasu…

 – Te kilka chwil niech  postoi w miejscu.

Na starość, co uśmiecha sie półgębkiem

  i coraz bardziej się chce przytulić.

Już pora się zbierać…

Uczepić się ptasich piór

i odlecieć przed Jesienią życia.

… Od   chłodu smutku –  porankami.

Kroplami deszczu  na szyby  tafli.

Umknąć przed mgłą nostalgii

i zawieruchą uczuć, co ciska w okna

liście garściami.

… Uciec od samotności w Jesienne wieczory.

Pomyłka…

– Oceniając Innych, uczymy się samych siebie…

 Lubię się mylić oceniając Człowieka.

…Jak przyjemne bywa pozytywne rozczarowanie!

Taka gwiazdka z nieba – A jednak!

Na przekór osądom, na przekór mniemaniu,

Ktoś warty jest więcej niż ja sam…

Zapominam twarzy, liczb, dat,

lecz pamiętam  słowa…

Mieszają się w myślach,

układając w ciąg zdań – Poezja.

Lubię się mylić, choć najczęściej

wbrew sobie – Mam rację.

– Lecz wszystko zależy od jej  interpretacji!

Białe jest białe a czarne- Czarne

 – … Proszę nie mieszać kolorami!

Lubię się mylić… Choć czasem długo,

na te pomyłkę czekam…

the-end…

Stawiając kroki,
zostawiam ślady po sobie.
Może lepiej nie idź po moim tropie?
Moich myśli sens i w słowach
zawarte ich znaczenie,
na skraj przepaści
mogą cię doprowadzić.
 – Nie idź po mojej ścieżce!
To wcale nie jest przetarty szlak…
Błądzę, szukając jakiejkolwiek drogi,
sam nie wiem. co jest jej celem.
… Czy na pewno 
też chcesz tam dojść?
 – Może razem nam nie po drodze?

 A gdyby nawet…To i tak się kiedyś spotkamy,

w innym wcieleniu wrażliwości…

Ot tak, sobie…

Mogę dla Was rozpłynąć się w jesiennej mgle,
mogę rozpuścić się w kroplach deszczu
lub z korowodem chmur odpłynąć
za poszarpany grzbietami gór horyzont.
Mogę dla Was zamienić się w nicość,
w „bzdurę” lekko wypowiadanych słów.
… Nic nie znaczącym spojrzeniem, też mogę być.
Mogę dla Was zaginąć w pamięci – gdzieś tam,
pod stertą błahych spraw.
Mogę być jak powietrze – przeźroczyste.
Mogę dla Was nakryć się peleryną „niewidką”.
Mogę zrobić wszystko, by zniknąć.
… Lecz czy to znaczy, że nigdy mnie nie było?

Jestem frywolnym uśmiechem, ot takim bez powodu. Jestem mrugnięciem powieki ze szczęścia, nie zauważalnym dla nikogo. Jestem pogodą  ducha, jestem Wiosną w sercu. Nadzieją na lepsze….

Nie strasz!

Odległych, przeminionych  krzywd wojny,

 pamiętać trzeba…

By  wiedzieć i poznać,  kiedy znów,

zacznie szczerzyć zęby.

I  w porę powiedzieć – Nigdy więcej!

Odległych,  przeminionych krzywd wojny

zapomniało już inne  pokolenie…

– Więc przypomnij…A nie strasz!

Więc obejmij i powiedz , że obronisz.

… Nie mów, że mam się bać!

Odległych, przeminionych krzywd wojny,

czasem wraca zmora…

Idzie ścieżką wzdłuż  palisady

kolczastych drutów.

Wzdłuż  armat,  gotowych do kanonady.

Żołnierzy równym szeregu.

– Bądź dzielny – Mów im… A nie strasz!

Jesteśmy Gotowi!

***

Oszczędź

Cierpienia i bólu,

krzywd , zła i śmierci.

Przemocy, wrogości

Oszczędź też próżnych

obietnic wolności,

gloryfikacji własnego „Ja”.

… I nie mów, że mam się bać!

Nie to nie Nimfy…

… Mówisz, że nie dasz się skrępować.

Omotać w uczuć kokon?

,Że jesteś silny, mięśni siłą,

że jesteś jak Herkules…

Potrafisz pięścią kruszyć głazy.

Jak stal – Twardy!

…One

powstały z wiatru i blasku słońca

z błękitu chmur,

i oddechu Ziemi.

Emanują lekkości natury.

Niby kruche i delikatne ich uczuć sploty,

lecz ciężar życia trzymają

na cienkim jak włos – Postronku.

Raz splatane – Na wieczność

trwają w sercu i w głowie.

… Daj się zaplątać w te gmatwaninę,

nie broń się nie walcz.

Może z kokonu w który cię zawinie

narodzi się Miłość?