Wszystkie chwile.. rzeczywiste i nierzeczywiste, dobre i złe, pogodne i smutne.
Żyję każdym snem nocy, nierzeczywistych obrazów fabułą. Żyję dotykiem każdego dnia- Realną chwilą , co jak mrugnięcie powiek.
… Nie zmieści się w słowie. Żyję pamięcią ludzi, każdą ich myślą o mnie. Żyję szukając wartości życia w każdej kresce swoich uczuć.
…Czy to zbyt zagmatwany rysunek?
Żyję dla przeciwności losu,
by zmagając się z nimi,
docenić własna wartość i siłę.
Żyję….Wciąż jeszcze.
***
…Póki co, grafik czy tam „rysunków” nadal nie będzie. Jakoś wszystko co stworze na kartce papieru, upodabnia się do już wcześniej publikowanych prac a przez to, wydaje się być znajome, opatrzone… Nie przyciąga uwagi. Nie skłania do myślenia ( Nad tym co na rysunku, nie nad jego walorami artystycznymi)… Poza tym „problem z widzeniem” skutecznie zniechęca do sięgnięcia po ołówki. Oraz brak czasu… Wokół tyle sie dzieje, że gdy już usiądę odpocząć od tego „dziania”, to Wena gdzieś sobie odchodzi… Nie lubi zmęczonych umysłów. Bez Natchnienia i owszem, powstają różne „bazgraniny”, ale one są tylko formą rozładowania emocji ( I tak większość z nich ląduje w koszu na papier)… A właśnie!. Polecam Wszystkim, wsiąść sobie ołówek do reki i nie zwracając nadmiernej uwagi na to co nim kreślimy – kreską wyrażać każdą chwilę tego co tkwi w nas…To co było złe, tylko lekko musnąć, cienka ledwo widoczną „kreseczką”. To co było dobre, zaznaczyć „tłusto”….Wciskając ołówek w papier tak, że może się grafitowe serduszko złamać … Po 20 minutach takiej terapii, człowiek nawet nie oglądając swojego dzieła, czuje się znacznie zdrowszy!.
„Niechaj na wieki będzie krzykiem rozpaczy i przestrogą dla ludzkości to miejsce, w którym hitlerowcy wymordowali około półtora miliona mężczyzn, kobiet i dzieci…”
Za cicho tu i za spokojnie… Nikt nie zgani, złaje. Zmiesza z błotem ( Tudzież innymi bardziej obrzydliwymi „mazidłami”) … Nikt też, dobrego słowa nie napisze – Cisza… Więc brnijmy w tę ciszę!! … Znalazłem w starych szpargałach ( zapisane na kartce w kratkę, wyrwanej z zeszytu do matematyki) , znalazłem wiersz… Ale, że powstał dawno temu ( Bardzo dawno) – Nie bardzo wiem, co też autor pisząc go, miał na myśli?:
Jestem jak opatrzony pejzaż
znajomy, niezmienny.
Gdy otwierasz oczy – Jestem.
… Aż do znudzenia.
A tobie się marzy różnorodność;
– Stagnacja źle działa na psychikę!
Codziennie nowe obrazy w galerii zdarzeń.
Codziennie inny widok…
Jestem jak echo
– Przez chwilę lubiane,
milknę gdy ty, już dość masz wołana.
… Cisza jest ukojeniem.
Nie będziesz przecież po trzykroć
swego imienia wzywał…
Jestem jak płomień świecy,
który możesz zdmuchnąć,
gdy chcesz mroku…
… O i tyle Mnie! Proza własnego życia, milsza niż… Niż deklamowanie poezji przed publicznością, która zdaje się być głucha.
Miłych dni życzę Wszystkim… I nocy .I snów miłych i myśli… Ba! Nawet miłego „nic nie myślenia” życzę .
Spłynęły dni cienką strużką, tworząc kałuże wspomnień – lustra. Czas wcześniej skuty lodem, teraz tętni życiem, a ja szukam w nim swego odbicia…
Ze zmąconej fali zwierciadeł tych co odeszli – ludzi twarze, patrzą na mnie: – I jak ci tam jest, w tej przyszłości? Usiądź z nami, wypijemy kawę.. Opowiadaj.
I tak siedząc w pustym pokoju, czterem ścianom mówię swą historię. One, od lat milcząc, cierpliwie słuchają…