Oni…

Jak  gady,

pełzają  przez życie,

szukając w nim celu;

– Ofiary wiedzy i  nadmiaru informacji…

Wijący się korowód  „Ważnych”

Za dużo wiedzą, by dane im było

oddzielić prawdę od nieprawdy .

… Ich świat, to podwójne dna i głębia bez końca.

Snują się przez życie, szukając dowodów

swojej mądrości,

popełniając przy tym wiele głupstw

…Których nawet nie zauważają!

Bo przecież są doskonali.

… Błogosławieni naiwnego serca!

Na „tak” – Odpowiadają – Tak

Na „nie” odpowiadają „nie”.

…I nie dociekają  – Dlaczego ?.

Lato.

Zmyła z siebie resztki upalnego dnia.

Skąpana w blasku księżycowej poświaty.

Zaraz owinie się chłodem nocy

i pójdzie spać…

Radosnych , pełnych słońca,

szczęśliwych chwil.

Beztroski dni.

… Zmęczone Lato wytchnieniem śpi.

By o poranku znów zacząć pląsać.

Wśród traw dojrzałych źdźbeł.

Wśród łanów zbóż…

Aż, po lasu zieloną ścianę.

Aż, do brzegu rzeki,

gdzie dzieci roześmiane.

… Wśród ulic miejskiego gwaru,

przy budce z lodami.

Na skwerze.

W  alei obrośniętej dębami .

…Lato wszędzie  jest z nami.

Niech odpocznie więc nocą.

Pauzą się nacieszy.

… I gdy wstanie świt,

niech się spełnia.

Schody.

W  górę czasu wciąż się wspinał,

Po stopniach losu…

Jego życie jak klatka schodowa.

Niepewnie stawiał kroki,

na stopniach, co przybliżały go  do” nieba”

coraz wyżej i wyżej – Wciąż.

Pogubił się w rachubie pięter.

Już nie liczył drzwi na klatce schodowej…

Czasem stanął ktoś w nich

i spode łba, zapytał „życzliwie”; „

– Czego tu się szwenda?!”

Innym razem,

Ktoś zaprosi na chwilę…

Parę zdań, herbatka

a potem niecierpliwe;- O jak późno już jest?!

– Zasiedzieliśmy się odrobinę.

Bujna młodość z marzeniami

gdzieś została na parterze.

Coraz mniej miejsc ciekawi – Cudzych mieszkań.

Tyle wnętrz już widziały oczy,

wycieraczek zadeptanych butami tyle…

Coraz częściej stawiając kroki,

już nie patrzy pod nogi…

W końcu staną u bram Nieba,

przed wrotami Raju;

– Teraz może chwilkę spocznę!?

… I się wrócę na dół?

Wciąż jeszcze…

Żyję.

Wszystkie chwile..
rzeczywiste i nierzeczywiste,
dobre i złe, 
pogodne i smutne.

Żyję każdym snem nocy, 
nierzeczywistych obrazów fabułą.
Żyję dotykiem każdego dnia- Realną chwilą
, co jak mrugnięcie powiek.

… Nie zmieści się w słowie.
Żyję pamięcią ludzi, 
każdą ich myślą o mnie.
Żyję szukając wartości życia
w każdej kresce swoich uczuć.

…Czy to zbyt zagmatwany rysunek?

Żyję dla przeciwności losu,

by zmagając się z nimi,

 docenić własna wartość i siłę.

Żyję….Wciąż jeszcze.

***

…Póki co, grafik czy tam „rysunków” nadal  nie będzie. Jakoś wszystko co stworze na kartce papieru, upodabnia się  do już wcześniej publikowanych prac a przez to, wydaje się być znajome, opatrzone… Nie przyciąga uwagi. Nie skłania do myślenia ( Nad tym co na rysunku, nie nad jego walorami artystycznymi)… Poza tym  „problem z widzeniem” skutecznie zniechęca do sięgnięcia po ołówki. Oraz brak czasu… Wokół tyle sie dzieje, że gdy już usiądę odpocząć od tego „dziania”, to Wena gdzieś sobie odchodzi… Nie lubi zmęczonych umysłów. Bez Natchnienia i owszem, powstają różne „bazgraniny”, ale one są tylko formą rozładowania emocji ( I tak większość z nich ląduje w koszu na papier)… A właśnie!. Polecam Wszystkim, wsiąść sobie ołówek do reki i nie zwracając nadmiernej uwagi na to co nim kreślimy – kreską  wyrażać każdą chwilę tego co tkwi w nas…To co było złe, tylko lekko musnąć, cienka ledwo widoczną „kreseczką”. To co było dobre, zaznaczyć „tłusto”….Wciskając ołówek w papier tak, że może się grafitowe serduszko złamać …  Po 20 minutach takiej terapii, człowiek nawet nie oglądając swojego dzieła, czuje się znacznie zdrowszy!.

Reinkarnacja.

 Oczy nie patrzą.

Myśli ucichły.

Po okręgu życia,

następne zataczam koło.

… Który to już raz – Wiosna. Maj?

Gdy wokół świat w  ledwo co,

 nowego istnienia zieloności się topi,

u Mnie ciągle Jesień  –   Obumieram!

I nie wiem, czy znów odrodzę się Człowiekiem.

… Dobrze by było, gdybym zmienił się w mgłę.

Przemierzałbym wtedy senne, puste łąki,

bez żalu, że w deszczu moknę.

Mógłbym też, odrodzić się ciszą – Tak błogą.

…  Obumieram.

Nie odrodzę się euforią radości.

Nie zjawię się w  blasku doskonałości.

Lecz  na pewno powrócę.

… Przecież nie zostawię Was samych

z tymi uśmiechami na twarzy.

Z tym błyskiem szczęścia w oku.

…  Zapomnielibyście co to smutek!

Birkenau

On, siedział na murku okalającym monument.

Obiema rękoma wspierając się na nim.

… Nie, nie patrzył na kamienna strukturę pomnika

a w dół na bruk pod stopami.

Obok przeszła wycieczka szkolna.

Uśmiechnięta młodzież pełna życia.

Nie zwracali uwagi o czym mówił przewodnik.

 – Kolejna fakultatywna wycieczka z Historii.

… Przecież to nie była „ich wojna”

Mieli tylko daty zapamiętać.

***

Odpychając się rękoma,

oderwał się od kamiennej palisady – Powstał.

Jego buty, wystukiwały każdy krok na bruku,

gdy szedł w ich kierunku.

…Wszyscy go ujrzeli.

Stanął przed nimi w milczeniu.

Wskazując ręką jedną z wielu tablic,

głośno zaczął czytać;

„Niechaj na wieki będzie krzykiem rozpaczy i przestrogą dla ludzkości to miejsce, w którym hitlerowcy wymordowali około półtora miliona mężczyzn, kobiet i dzieci…”

… Nie dokończył.

Na chwilę zamilkł, opuszczając rękę

w geście beznadziei.

Lecz po chwili zaczął cichym głosem;

– Stoicie Tu, gdzie dawno temu,

przyciągnięto nagie ciała moich rodziców.

Po prawej było krematorium, po lewej – Drugie.

… Ja wiem, też się czasem uśmiecham

w momencie w którym inni płaczą.

… Wiem, wiem, to nie wasza przeszłość,

lecz skąd wasza pewność,

 że nie wróci nigdy więcej?

… I gdy sie wypełni śmiercią,

To na cmentarzysku waszych ciał.

hołd oddawać będzie obojętność…

(Brzezinka 07. 11.1997) Wiersz poświecony pamięci  Izaakowi Banilevi – Powolski … Dobremu Człowiekowi

****

Za cicho tu i za spokojnie… Nikt nie zgani, złaje. Zmiesza z błotem ( Tudzież innymi  bardziej obrzydliwymi  „mazidłami”) … Nikt też, dobrego słowa nie napisze – Cisza… Więc brnijmy w tę ciszę!! … Znalazłem w starych szpargałach ( zapisane na kartce w kratkę, wyrwanej z zeszytu do matematyki)  , znalazłem wiersz… Ale, że powstał dawno temu ( Bardzo dawno) – Nie bardzo wiem, co też autor pisząc go, miał na myśli?:

Jestem  jak opatrzony pejzaż

znajomy, niezmienny.

Gdy otwierasz oczy – Jestem.

… Aż do znudzenia.

 A tobie się marzy różnorodność;

 – Stagnacja źle działa na psychikę!

Codziennie nowe obrazy w galerii zdarzeń.

Codziennie inny widok…

Jestem jak echo

 – Przez chwilę lubiane,

 milknę gdy ty,  już  dość masz wołana.

… Cisza jest ukojeniem.

Nie będziesz przecież po trzykroć

swego imienia wzywał…

Jestem jak płomień świecy,

który możesz zdmuchnąć,

gdy chcesz mroku…

… O i tyle Mnie! Proza  własnego życia, milsza  niż… Niż  deklamowanie poezji  przed publicznością, która zdaje się być głucha.

Miłych dni życzę Wszystkim… I nocy .I snów miłych i myśli… Ba! Nawet miłego „nic nie myślenia” życzę .

Budzą się zmysły.

Tchnienie

Tchnienie Wiosny, poczułem całym sobą.

Zapach  nadziej na lepsze jutro…

Choć to co wczoraj nie było złe.

Lecz zaśniedziało, zmurszało  w

 w szarościach  zimna i wilgoci

… I ten brak witaminy „D”!

Tchnienie wiosny, oplotło wszystkie zmysły.

Znów biorę się do życia

… Hibernacji już dość!

Tchnienie Wiosny – Odrodzenie.

Znów na nowo  przeżywać,

zapomnianych radości smak…

Odwilż

Spłynęły dni cienką strużką,
tworząc kałuże wspomnień – lustra.
Czas wcześniej skuty lodem,
teraz tętni życiem,
a ja szukam w nim swego odbicia…

Ze zmąconej fali zwierciadeł
tych co odeszli – ludzi twarze,
patrzą na mnie:
– I jak ci tam jest, w tej przyszłości?
Usiądź z nami, wypijemy kawę..
Opowiadaj.

I tak siedząc w pustym pokoju,
czterem ścianom mówię swą historię.
One, od lat milcząc,
cierpliwie słuchają…

 

Jesteś…

Jesteś jak tętnienie krwi w żyłach,

jak bicie serca, jak oddech – Życiem jesteś.

Jesteś tęsknotą,

 niecierpliwym jesteś czekaniem – Nostalgią chwil jesteś.

Jesteś jak głód, jak pragnienie – Nasycić się chcę Tobą.

Jesteś! . Lecz dla kogo – Nie wiem?

… Przez jedną chwilę,

krzyżują się nasze spojrzenia – Sekunda,

która trwa jak wieczność.

Miliony pytań mam do ciebie,

lecz nawet nie otworzę ust…

Bo przemijamy innym czasem,

który choć wspólny obojgu

– Każdemu wypełnia się inaczej.

„Entliczek, pętliczek, czerwony guziczek”

I to by było na tyle – „Tylko” czy „aż”?…

Gdy każdy ma coś do przekazania,

niema „Nikogo”,  kto słuchać i patrzeć by chciał;

 – Eee… , to ja już znam.

Wszystko już znamy …

Pan się postara o więcej barw!

 Już ich nie bawi świat czarno-biały.

Wrażliwość, uczucia, emocje?

 – Mych chcemy więcej, my chcemy mocniej!

…Przecież należy się nam.

– A Pan, proszę pana wciska ty chłam.

Oklepane  frazesy,

Rym w co drugim wierszu.

Oczywistych prawd…  I morału bez sensu.

Pan się postara być oryginalny.

Inny od Innych.

… Bo co to za rozrywka;

Oglądać siebie w lustrach?