***

Tylko to dobre, co twoje pieści serce?

Tylko to kochane, co ciebie

kocha bez wzajemności?

Tylko to twoje, co łasi się do ciebie,

jak pies do nogi?

… Jeżeli inny jestem od ciebie,

to jestem wrogiem?

,Bo moje dłonie nie klaszczą dla ciebie?

… Jeżeli  inny jestem od ciebie,

to nie mam prawa rozumieć?

,Bo przecież nikt nie zrozumie ciebie?

Jestem najmniejszą drobinką twojego życia.

… I gdzie mi tam mury burzyć,

czy stawiać nowe wokół ciebie,

gdzie każda cegiełka związana jest twoim gniewem…

Gdzie mi tam armię wrogów przeciw

tobie posyłać – zbyt mała we mnie siła.

Nie zmienię nic, co w tobie trwa,

głęboko gdzieś, w sercu dnie.

Nie widzisz tego, tak jak nie widzisz mnie.

– Jesteś olbrzymem… Lecz pamiętaj;

Z drobinek uczuć składasz się.

(K.Miłosz)

Już się pojawiły…





Anioły  świąt Bożego Narodzenia, nawiedziły cię.

Niewidzialne – … Ich skrzydlaty puch,

zmieszał się z płatkami śniegu

i teraz ścieli ziemię.
…Łapiesz w obie dłonie Ów puch,

dzięki niemu, chcesz się wzbić w górę, wzlecieć;

 – Wyżej niż radość, wznieść się ponad troski!
Jest Ci tak lekko na duszy, uśmiechasz się , żartujesz…
 …,  Bo  tchnęły w ciebie nadzieję,

byś mogła kochać i żyć.
Byś mogła znów dzielić się dobrocią
i w chłodne zimowe wieczory,
przytulać zziębniętych do swojego ciepłego serca!…
… A Tobie?

– Tobie dają siłę,

byś przez przeciwności losu,

dotarł do źródła Jej dobroci – Jaką jest miłość!

… I biorąc każdego w objęcia, powiedzieć;

– Kocham, ponad wszystko!

…Dotknij tej chwili!

W blasku iglastego drzewka,

co płodności i odradzania się życia, jest symbolem.

Posmakuj tej chwili!

…Przełykając łamanego opłatka okruszki

, popij łzami szczęścia.

… A może na dłużej ugasisz pragnienie?

Kobieta.

Kobieta

w objęciach jej rąk, 
co jak muśnięcie puchu z najdelikatniejszych piór,
lecz pewne, z wyrachowaną dokładnością
delikatne lecz stanowcze
zawsze chcesz się znaleźć

w jej pocałunku,
co jak aksamitu płótno całe ciało otula
ciepłem swym topiąc żelazo,
a smakiem swym wciąż czyni cię głodnym
spragniony jesteś tych ust

w jej miłości,
co jak wzburzona fala wdziera się w twój ląd
a potem blizną schnie na piasku
prądem przypływu i odpływu miotana wciąż,
a ty i tak jej pragniesz

(K.Miłosz)

Tylko patrz…

Pląsy…

Między jawą, a snem.
Między niebem, a ziemią na horyzoncie,
Noc tańczy z dniem.
… Odmykasz oczy,
jak ciężkie stalowe wrota.
Blask słońca, przegania resztki snu.
Dzień rozstał się z nocą,
… A ty zaspałaś do pracy znów!
Dalszemu ciągu dnia,
narzucasz szybszy bieg,
odrobić chcesz stracony czas.
… Nie w głowie ci poranka romantyczny bal…
Lecz gdy wieczorem zmęczona,
wracasz do domu po pracy,
zza szyb autobusu spostrzegasz, jak;
 – Dzień z nocą tańczy…
(K.Miłosz)

Trwam.

Anioł nadziei


Gdy On zniknął – Odszedł.
Tęsknota zaczęła trawić serce.
Ciało ogarniał bezruch
a samotność dręczyła sumienie.

Ręce bez objęć staną się bezwładne
Dłonie bez dotyku – nieczułe
zamknięte usta – nieme
a zimne serce – martwe

… Już umierała.
Gdy nagle spłynął bezszelestnie Anioł;…
– Chodź poprowadzę Cię przez miłość.
-Będę liczył krople krzywd, które Ci wyrządzi
a potem każdą z nich po trzykroć
zamienię w łzy szczęścia.
Będę liczył chwile Twojej samotności
a potem po trzykroć ten czas zamieniał
na chwile gdy toniesz w Jego objęciach.

Tak obietnic pełna,
snem błogim usnęła.
Rankiem, pełne życia serce wstało.
W myślach jej – Nadzieja.

( K.Miłosz)

Czas się przekonać do ciszy!

Rozstanie z wierszami

I znów Anioł z nieba spadł..
nie widział go nikt.
W inną stronę zagapieni.
Ikar znów się w ziemię wbił,
a po Anioła skrzydłach tylko biały puch,
tańczący w błękitnej przestrzeni.

I po co tyle słów, tyle łez,
co spadając spod oczu drążą skałę serca?
To też boli!

W ciszę zapadam, w mrok,
gdzieś na dno Duszy…
Nie chcę być ziarnkiem piasku w oku.
Mój Anioł wdeptany w ziemię
przez stopy ludzi,
z których każdy w swoją stronę idzie…

***

Ostatni felieton , tu na tej stronie… Prozy  więcej nie będzie, osobistych przemyśleń pisanych wprost, do czytających. Zostanie tylko poezja ( ..Mniejsza o jej walory artystyczne i poprawność stylu)…Z tych wierszy, można sobie będzie wysnuć ” Co poeta miał na myśli?”… A ja nie będę musiał prostować, tłumaczyć, wyjaśniać. To samo tyczy się grafik…To co na nich widać, przedstawiać będzie tylko to, co Wy w nich zobaczycie…Interpretacja należy do Was. Nie bez powodu pod tytułem strony widnieje sentencja ” Ci którzy idąc po Twoich śladach, nie nadarzają za Tobą, twierdzą żeś zbłądził.”… … A ja nie chcę, by ktoś tak twierdził..Ha! Nawet nie wiem, czy chodzenie po moich śladach, aby dobrym jest pomysłem?… Być może,  połowa czytających tę stronę się zniechęci do mnie ( Nie będę miał Im tego za złe)..Przestaną odwiedzać „Zwyczajną wrażliwość” ( Też im nie będę miał za złe)… To co Tu będzie pokazywane, będzie tylko cichym głosem, w rozwrzeszczanych stronach Internetu… Dla tych, co dość mają wrzasku to będzie…

( Miłosz)

Nadal…

Poczekalnia… Pacjentów sporo, pomimo wciąż groźnego wirusa ( ..A może właśnie i z tego powodu?)… W oczekiwaniu na swoja kolej wizyty – Rozmawiają. Dominującym tematem jest „Pedofilia w Kościele”, ( hot nius )… Każdy z obecnych jest „znawcą” tematu. Każdy, wyrażając swoją opinię, nie przebiera w  słowach pogardy i dezaprobaty…  Na „byle jakość” nikt nie zwraca uwagi… Deptają wszelakie wartości … Oddzielają „wiarę” od Kościoła… Kapłanów od Ludzi… A przynajmniej połowa z Nich, określa się jako „wierząca w Boga”… Siedziałem tak cicho, tylko słuchając… Gdybym odezwał się, że źle postępują, pewnie dokonali by na mnie linczu!?… ( …Słownego!). Nie zrozumieliby, że Tego, co budzi w nas odrazę –  Nie demonizuje się!… Rozdmuchany płomień, ciężko opanować, wciąż podsycając go… , Bo oprócz tych, którzy mieli spłonąć na stosie, spalą się przy okazji inne wartości  ( stanowiące podstawę naszej egzystencji).

…No nie da się!.Nie da, uciec od rzeczywistości. Żeby jeszcze pod jej postacią ( …Tej rzeczywistości) , były tylko troski o byt… A Tu próbuje się w nią wplatać seksualne dewiacje ( Afera z Kościołem i Pedofilią) … Owszem, chyba nie ma „nikogo” , kto by akceptował tę podłość… To wbrew „normalności”, przyzwoitości i obyczajom… Tyle tylko, że ( …I tu pewnie się narażę wielu Luzią?)  …To temat wywołany zastępczo!…Żeby odwrócić uwagę od tego, co jest o wiele bardziej ważniejsze… Pedofilia była, jest i będzie!…Człowiek nie jest idealny ( ..Nieraz o tym napominałem) – Owszem, należy ją  piętnować… Surowo karząc winnych wykorzystywania dzieci…Ale!? ( …., Bo zawsze są jakieś „ale”)… Na fali potępienia, zaczyna także dryfować  nasz zdrowy rozsądek… Odpływa od nas, mieszając się z pianą absurdów…  Co uwidacznia sie wyraźnie nie tylko w słowach redemptorysty Tadeusza Rydzyka. Ów( według mnie),  dla dobra Ogółu Kościoła, już dawno powinien „zniknąć”… Rozpłynąć się w swojej próżności! ( … I nie mówcie, że przesadziłem! – Jest próżny!)…. Ale, ( …  znów „ale”)Dla dobra Ogółu wierzących Katolików, Chrześcijan… I Ludzkiej przyzwoitości – Publiczne lżenie i piętnowanie Jego osoby, to tylko „piana” Która więcej przynosi złego, niż „sprawiedliwego”… Wiem, że to reakcja na  bezradność władzy duchowej i rządowej…Wiem, wiem!… Ale dlaczego z takim samym zapałem, nie piętnujemy innych, nie mniej wrednych , Ludzkich postaw?… Które w aureolkach „świętości”, „zaufania” i „mądrości”, wyprowadzają nas na manowce, mówiąc ; ” To droga do waszego szczęścia! Jedyna słuszna droga…” A My jak te owieczki … Skubiąc trawkę, ( … , Bo każdy szczęśliwy , że brzuszek pełny!) Idziemy za nimi…. I nikt się nie zastanawia po co?.

Każde działanie. Każda intencja jest czymś uwarunkowana…  Takie filmy Segielskich ” Tylko nie mów nikomu” czy  „Zabawa w chowanego”, są tylko okrzykiem sprzeciwu wobec niesprawiedliwości i bezradności… Tych pokrzywdzonych?.. Czy tylko takie intencje przyświecały obu autorom?` ( …Wiem, że narażam się coraz bardziej!)… Niestety taka jest prawda!…,Jeśli chce się zwrócić uwagę na jakiś problem – Wzniecając dyskusję o nim, nie rozpala sie od razu pożaru, który trawi  Wszystko!… Ktoś , kto wznieca taki pożar, chyba ma świadomość tego?… I niech położy rękę na sercu i powie, że tylko prawda, była jego intencją! … Tak, tak! ” W życiu nie ma nic za darmo”… Jednym zabierasz, dając Drugim – Krzywdzisz tych Pierwszych… Piętnując „wybranych”, w twoich słowach pogardy dla Nich,  ukrywają się Ci, którzy posiadają niemniejszy bagaż zła… Ale słychać ich oklaski dla Ciebie! … Bo o  Nich jest cicho…

Z prawdami jest tak, jak określił to ks. Józef Tischner w swojej książce” Historia filozofii  po góralsku” ; „Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda”… Trudno określić, co naprawdę jest prawdziwe!… Trudno określić, Czyja prawda jest prawdziwsza!… I trudno w końcu zrozumieć, co tak naprawdę jest właściwe, ważne i potrzebne… Bo przecież każdy z nas jest inny!, choć każdy z nas „Człowiekiem ” ( ..O czym będę przypominał do znudzenia!)… Kierujmy się Tym, co czyni z nas „tego lepszego” Człowieka… Pokazujmy innym ładniejszą wersję rzeczywistości! … To też „złuda”… Ale jaka piękna!? … Choć fałszywa ( …Teraz oryginałów brak!), czyni nas lepszymi , niż jesteśmy!…

Nie jestem idealny. Nie jestem autorytetem. Nie jestem sprawiedliwym sędzią. – Nawet w stosunku do Siebie!…  ( …Zwłaszcza do siebie) . Nie podsycam zła, dolewając oliwy… Spokoju Duszy nie osiąga się agresją…  – Ale to tylko moje twierdzenie – Człowieka. (…  nadal)

***

Jesteśmy jak aktorzy w teatrze…

Jesteśmy jak aktorzy w teatrze lalek,
wciąż nakładamy maski;
  Maska radości – Choć pod nią, smutek gości.
Maska współczucia- Co twarz zakrywa obojętności.
Maska miłości- Lecz pod nią nie ma żadnego uczucia…

Nieważne, czy dramat to, czy farsa,
w galerii masek,
co rusz inną z nich nakładasz – Grasz, czekając na oklaski…

I tylko czasem, gdy staniesz przed lustrem,
wpatrujesz się długo.
… Już zapomniałeś jak naprawdę wygląda twoja twarz?.

Prawdziwe oblicze chowasz wciąż,

bo prawda o Tobie, mniejszy splendor ma?

 – Przekonaj się ściągając maskę. … Lecz nie licz na burzę braw!

Zgubić myśli…

Snuję sie po domu z kąta w kąt… Nie mogę sobie znaleźć zajęcia, które  „wciągnęłoby ” mnie na dłużej…  Głowę rozsadza Mi ból i ciśnienie. Czuć każdą „tętniącą” żyłkę ( … A może każdą żylastą tętniczkę?!)… Na zewnątrz nie mogę wyjść a poza tym, Tam mgliście, szaro, mokro i zimno… Oczywiście na skutek wysokiego ciśnienia wewnątrz- czaszkowego kiepsko z widzeniem… Trzy pary okularów i żadne się nie nadają… Żeby choć jedne z nich!?… Książkę bym poczytał , albo coś!? . Choć  właściwie, nie ma w domu żadnej ciekawej książki, którą chciałoby sie,  drugi raz czytać…  Można by , coś „naskrobać” … Jakiś rysunek ołówkiem. W  „Moim” rysowaniu detali brak, więc  bez różnicy, czy okulary miałbym na nosie… Ale i tak, potem oczy łzawią . Jak łzawią, to potem nie wiedzieć dlaczego – Katar. .. Podciąganie nosem… Nie wiadomo od czego ręce się kleją i „paćkają” rysunek – Łeee!.

Włączyłem trzeszczącą płytę i  siadłem przed komputerem. Pomyślałem, że napiszę kilka zdań… Które Was wciągną, zmuszą do myślenia… Ale zaraz po tym, pomyślałem; – Nosz Kurcze! ?( …. Oczywiście pieczone z rusztu), Sam nie mogę zebrać myśli, co będę „Czytaczy” przymuszał, żeby myśleli ?… A może Oni nie chcą myśleć… W ogóle myśli nie chcą!?… Bo bezmyślność, raz za czas, jest błoga!… Tyle, że trzeba się nachodzić w poszukiwaniu ” czegoś”, co odciąga od myśli! ( … I od działania)… I właśnie,  jak Tak zastanawiałem się,  jaką struną wrażliwości dziś zabrzdąkać? – Uświadomiłem sobie, że już od kilkunastu minut, szarpię wers po wersie, który w całości brzmi jak „kocia muzyka” ( …W Tym momencie, Dwa z moich kotów, które wylegują się obok …tak dziwnie na mnie popatrzyły!?)…. Nieee!. Od takiej ” muzyki” , jak najdalej! … Lepiej posłuchać  tej prawdziwej, pisanej nutami na pięciolinii – klasyki. Nie wciskanych literek na mojej klawiaturze!…  ( Edvard Grieg https://www.youtube.com/watch?v=cz992RFVU3g )

Ps.

Osobą nadpobudliwym ( Nie koniecznie z zespołem ADHD)… Nie polecam Owego koncertu!



Szarością dzień się okrywa,

po słońcu, już tylko brudnoczerwona łuna.

…Pokój wypełnia muzyka;

Edvard Grieg: a-mol, op.16

… Nagle trzasnęły otwarte okiennice!.

Wiatr garścią martwych liści,

rzucił o szybę;

– A teraz cisza! – Zawył;

– Wyłącz to, bo teraz Jesień usiądzie przy klawiszach!

;Allegro moderato,

Adagio,

Allegro moderato molto e marcato;

– Deszczowe  dni.

Chłodny skandynawski niż

i trochę wspomnień  Lata…

Wiatr we fraku dyrygenta,

miota batutą;

To w lewo, to w prawo;

Jesień piano…

I Myśli chór!

…Ty jako solista?

( Miłosz)

Słowa.

Przesiane słowa niczym piach,

z którego chcesz fundament zrobić.

Składna pisownia, tak jak mur,

co na Owym fundamencie stoi.

… I treść, co jak dach

– Zwieńczeniem twojej budowli.

Ty zaś sam, pod gołym niebem stoisz!

… Ty, co słowa starannie dobierasz,

rym znajdując wszelaki.

Słodzisz słowem jak miodem

i w koronki ubierasz,

ten poemat – Przepiękny Taki…

A Tu trzeba do gardła skoczyć!

Mocno wczepić sie pazurami.

Wbić w swe zęby w życie

i szarpać je kęsami.

… To, co boli i trapi – Przełknąć bez goryczy.

To, co wzrusza – Na deser zostawić…

Czasem nas dręczą

Raz czarne, a raz białe.
Ciche przez chwilę, 
potem wrzeszczą gardłem całym.
Doktor Jekyll i Mister Hyde.
Słodkość cukru i smak goryczy – Myśli.

Nie zostawiaj mnie z Nimi sam na sam,
wtedy czują moją słabość i slajdami wyobraźni
rozświetlają cztery ściany
Wernisażu Sumienia.

Nie zostawiaj mnie z Nimi…
Najpierw gryzą, drapią aż do krwi, jak bestie, 
a potem jak balsam dają ukojenie.

Powiedz im, że to widzisz
?

***

… Owszem, nie jestem „mistrzem ortografii”… Ledwo balansuję na granicy poprawności języka polskiego. Czasem popełnię jakiś lapsus … ,Ale najprawdopodobniej wszystko co napiszę i o czym piszę – Jest zrozumiałe i nie razi oczu?…  Mam taka nadzieję, bo inaczej Nikt nie zadawał by sobie trudu, by czytać… Pisałem w komentarzach o tym.

Dlaczego dziś  Tu? ( , Że na głównej stronie)… To, że język polski zrobił się kolokwialny i wulgarny to betka!  – „Taki mamy klimat” … Klimaty. Przestajemy zwracać uwagę na To… Jedni tłumaczą , że w ten sposób  „akcentują  formę wypowiedzi” – Używając siarczystego przekleństwa… Drudzy, przyjmują wulgarny język za bardziej „swojski”, mniej oficjalny… Jakby to, określiło młode pokolenie „luzacki” ( Nie piszę tu,  o gwarze, czy slangu)… Jeszcze Innym wydaje się, że skoro obyczajność zeszła na plan drugi, to nieobyczajny język,  jest czymś normalnym.

… Oczywiście wszystkie Te teorie są błędne… Są zasłoną, dla niechlujstwa, obojętności  i bezduszności, pogardy…   Są lekceważenie swojego pochodzenia –  Polskości. ( Gadkę o „Patriotyzmie” już przerabialiśmy)…  Mało-który język posiada tyle  synonimów wyrazów ( równoznaczników), które występują w pisowni języka Polskiego… I Cholera* ! . Używajmy Tych „zamienników” w stosunku do pojedynczych wyrazów, oraz spójnej całości wypowiedzi… Jak wulgarne słowo, to napisane tak, żeby wystarczyło za dziesięć innych słów ( Które miałyby go określić)… Jak przekleństwo, to twarde , zdecydowane i nie odnoszące się wprost do człowieka… I przynajmniej jeden taki wyraz w dziesięciu złożonych i rozbudowanych zdaniach… Bo im więcej, tym bardziej „kolokwialnie” ( potocznie, niedbale… Byle jak!)

Następną kwestią, rozpatrując nasz Polski język, jest „szacunek”… Każdy go oczekuje, że będzie traktowany z szacunkiem i takiego samego, wymaga od innych… Szanujmy się wzajemnie!… I co z tego, że z niektórymi Ludźmi trudno  wytrzymać!?…  I czasem chce się ich pogonić „Won” , słowem też na „W”- Lecz nie piękniej jest  powiedzieć, bądź napisać ;  „..A idź z Bogiem!”? … Bo nawet jak Ów niewierzący – Ateista ( Ten co przegania i przeganiany), to lepiej, żeby rozstali sie w niezrozumieniu, niż w przeświadczeniu , że Obaj chamy* …

( Miłosz)

Człowiek II…

( Autor Paula Gauguina)  (oryginalny francuski tytuł: D’où venons nous? Que sommes nous? Où allons nous?)

Sala po operacyjna na oddziale Neurochirurgicznym, zawsze  budzi we mnie nieprzyjemne uczucia… Wnętrze przypomina bardziej „laboratorium” – Pomieszczenie pełne dziwnych urządzeń, podłączonych do ludzi, które zaczynają  emanować ich energią… Choć to podobno jest odwrotnie – To Owe „urządzenia” przekazują ludziom swoją energię… Mniejsza!. W każdym razie sala rozświetlona jaskrawym światłem przez 24 godziny na dobę ( Pomimo zasuniętych żaluzji w oknach… Po co te okna?)… Co chwilę zjawiają sie postacie w białych kitlach, maseczkach, rękawiczkach i przyłbicach – Które przebywają przeważnie za szklaną szybą – Obserwując…  Rzadziej pojawiają się istoty w zielonych wdziankach … Lecz one w przeciwieństwie do Tych „pierwszych” nie robią właściwie nic, tylko zatrzymują sie nad człowiekiem i po głośnej weryfikacji myśli, czyli wymruczanym  ” Hmmmm?” – Odchodzą… W ogóle, poza „pikaniem” i szumem urządzeń ( … Odgłosów rodem z filmu „scenice fuction”)- Panuje cisza… No nie zupełnie, czasem przerywa ja  cicha rozmowa dwu istot leżących na szpitalnych łóżkach…  Odcięci od świata w wyizolowanym pomieszczeniu z niekończącym sie dniem ( …Owe jaskrawe światło, które nigdy nie gaśnie), gdy odzyskują świadomość po operacji  w oczekiwaniu na diagnozę pooperacyjną… Jest ta krótka chwila, te kilka godzin z którymi nie wiadomo co zrobić!?… Wtedy zazwyczaj słychać rozmowę…

– Pić, pić! – Rozległo się po sali ciche wołanie, które zaraz gasło w monotonnym szumie urządzeń.

– Niech Pan naciśnie „guzik” – Usłyszałem zaraz po tym  „wołaniu”… To młoda kobieta leżąca obok  spragnionej osoby….  Była Tu, już wtedy, nim Mnie na nią wwieziono … A przynajmniej jak wróciłem do świadomości miejsca w którym jestem…

– Co !?…Jaki guzik? – Człowiek nie bardzo mógł zebrać myśli…

– Pomiędzy palcami – Kciukiem i wskazującym… Ma Pan „kaczy dzióbek”… Niech pan złączy oba palce – Zaczęła tłumaczyć kobieta, lecz Ów, nie był zdolny do logicznej reakcji… Na Jego szczęście, pojawiła się pielęgniarka zwabiona przez aparaturę tegoż pacjenta ( … Te różne urządzenia, tak jak i pacjenci wołają czasem o „pomoc”…Choć chyba bardziej chodzi im o towarzystwo ludzi!?)

– O Pan się obudził już!?… I jak się spało? – Spytała lekko drwiąc, Pani Jadzia ( ..Tak zwracali się do niej wszyscy pozostali członkowie personelu). Oczywiście nie doczekała sie odpowiedzi.. Nawet pewne, że samo pytanie było tylko retoryczne, ot taka próba nawiązania dialogu z pacjentem… – Już podłączymy ” kroplóweczkę”… Od nie chce się Panu pić – Mówiła do pacjenta, krzątając sie obok niego. A Tymczasem na salę  weszła druga pielęgniarka; – Co jest Jadziu?  – Spytała jakby od niechcenia; – Weź zresetuj „kardio” i pulsometr na „trójce”… Pan się nam właśnie obudził – Odpowiedziała, nawet nie obracając się w stronę koleżanki, ta z kolei obleciawszy całą salę wzrokiem, wymamrotała ; – Dobra!… A poza tym, wszystko „ok”?… – Pani Jadzia nie odpowiedziała, zajęta wkłuwaniem igły w rękę pacjenta, więc druga z pań znikła za drzwiami, pojawiając się po chwili za przeszklona szybą…

– … No i już, proszę Pana… Gdyby Pan „czegoś” potrzebował, lub coś się działo… Proszę  zacisnąć kciuk ze wskazującym palcem.. – Zaczęła tłumaczyć, to samo polecenie, które wcześniej usiłowała mu przekazać kobieta z sąsiedniego łóżka

– …On chyba jeszcze „nie łapie” !? – Wtrąciła Owa kobieta; –  Przed chwilą mu tłumaczyłam…

– Oj Pani Kasiu – Odparła „siostra” – Po kroplówce „załapie” !…  Ale jakby co?…Niech Pani da znać – Odpowiedziała siostra Jadzia i poprawiając przewód połączony do ręki pacjenta … Znikła za matowymi drzwiami, pojawiając sie obok  swojej koleżanki za szybą….

W pokoju znajdowały się  „cztery stanowiska”… Cztery lóżka z pacjentami, na przeciw siebie.. Ponumerowanie naprzemiennie tak, że po jednej stronie były nieparzyste a po drugiej parzyste… Pani Kasia, zajmowała  – 1… Ja naprzeciw niej  – 2, Pan który właśnie sie obudził po narkozie – 3… A człowiek obok mnie, który pogrążony w „naturalnej” drzemce , spał – 4… I właśnie gdy wychodziła z sali pielęgniarka, On sie przebudził ;

– Ale Mi się kimnęło! – Oznajmił reszcie; – … Się mi śniło, że leże w domu na kanapie i oglądam mecz… Szkoda, że to tylko sen! – Westchnął.

– A tam Panie Ziutku.. – Odezwała się Kasia, do mojego „sąsiada”.. Który też,  już był Tu – Przede mną. Może dlatego znali swoje imiona?…

– Pewnie dziś ordynator przeniesie Pana na „ogólną”? – Zawyrokowała.

– Oby, oby… – Odparł Pan Ziutek; – … Nie znoszę tej sali – Dodał… I jakby z tego wynikało, nie tylko Mnie, To miejsce napawa „niechęcią”.

– … To już Pana kiedyś tu gościli? – zaczęła dociekać Kasia.

– Trzeci raz.. – odpowiedział Ziutek – … Pierwszy raz  po ” kranektomi”…

– Uuu!? – Przerwała Kasia – To nie lepiej dać sobie wywiercić małą ” dziurkę” w głowie? – Spytała.

– Akurat trepanacja nic by nie dała… Obrzęk miałem za duży .. – Odparł Pan Ziutek.

– To miał pan „więcej”  mózgu.. – Parsknęła śmiechem Pani Kasia.

– …Większy!…Większy nie „więcej” – Odparł Ziutek, z przekorom w głosie i uśmiechem, dodając od razu; – … Ale nic przez to nie byłem mądrzejszy!…

– A Pan?…  – Zaczęła dywagować Kasia; – Pan, to podobno „jakiś”  profesor?

– A no tak się złożyło.. – Odparł Pan… Był mniej – więcej w moim wieku ( sądząc po wyglądzie… I zachowaniu); – Mam wykłady w „Jagiellonce”…

– … Uu, to Pan „mądry człowiek”? – Spytała.

– Czy mądry!?… Ot dużo wiem i tylko tyle… – Pan Józef ( Bo tak właściwie brzmiało jego imię) , usiłował podnieść głowę, by obadać lepiej wzrokiem postać Kasi… Lecz niestety nie miał tyle sił…

– A Pani ?… – Spytał zrezygnowany po niepowodzeniu – Pani nie po studiach?…

– Nieee.. – Odparła przeciągle. -Wprawdzie maturę zdałam celująco, ale dalej do wiedzy mnie już nie ciągło…

– … I może lepiej!? –  Przerwał Jej pan Profesor; – Nadmiar wiedzy bardziej szkodzi, niż pomaga… Co widać na Moim przykładzie -… Nie bardzo mogłem domyśleć się owego „przykładu” …Niby na czym polegał?…lecz nie odzywałem sie słowem, by zaspokoić ciekawość, nie chciałem  Im przeszkadzać…  Dla mnie On wydał się naprawdę „mądrym człowiekiem” …Cokolwiek niesie z sobą stwierdzenie „mądrość” .

– …To co Pan „wykłada”? – Zaintrygowało to Kasię.

– Filozofię.. – Odparł z uśmiechem. – Choć tak po prawdzie jestem Teologiem … Więc jak  mówiłem… To  nie „mądrość” a „mądrzenie” – Stwierdził.

– Filozofię – Czego? – Dociekała nadal.

– Filozofię o Człowieku… O wszystkim co z Tego wynika – Sprecyzował.

– A to może pan Mi tu…Nam Tu wszystkim „jakiś ” wykładzik?…- Zaczęła pani Kasia nagabywać starszego współlokatora – Próbka umiejętności? – Zaczęła podpuszczać Pana Ziutka.

– A proszę bardzo.. – Odparł i zaczął swój wywód;

– Człowiek… – Miliony stronic już o nim zapisano…. Jego portretów niezliczonych „twarzy” też w milionach można policzyć…  – Zaczął swój wywód, jakby nauczył się go na pamięć – Deklamował; –  Każdy aspekt  Człowieczeństwa został już „przemielony”… Poeci, artyści, teolodzy, naukowcy … – Porozbierali nas na „cząstki” naszego DNA… Teraz  Te cząstki rozbiera się na jeszcze mniejsze ” cząsteczki”… A jak nic z nich nie zostanie, to będziemy rozbierać „nicość” po nich!… Byle tylko dowiedzieć się  –  ” Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?”… Wyczytałem gdzieś, że jest nas ( Nas Ludzi) na świecie ok. 7,8 mld… Ciekawe ilu z Nas zastanawiało się nad Owymi pytaniami „skąd, kto i gdzie” ?… Większość ludzi na świecie jest wierząca… Ponad ośmiu mieszkańców na dziesięciu, naszej planety ( 84 proc), przynależy do jakiejś grupy religijnej ( Najwięcej jest Chrześcijan)… W większości wyznań, dominującą doktryną jest Ta, że to „Bóg” ( Różne wyznania różni Bogowie) , nas stworzył… A jak nie stworzył, to dzięki jego „działaniu” i ingerencji  – Teraz jesteśmy Tym, Kim jesteśmy…

– Więc… – Przerwała mu Kasia; – Więc ludzie wierzący, nie powinni się zastanawiać nad sensem swojego istnienia o ile, Ich wiara jest silna i prawdziwa!?

– … No zasadniczo tak.. – Odparł profesor. – Pismo święte mówi;  „Miej ufność w Panu i postępuj dobrze, mieszkaj w ziemi i zachowaj wierność.”)…  – W Biblii jest określone „skąd, po co i dokąd”?… W Koranie też. i Talmudzie – Też jest jasno określone Nasze miejsce!… I w innych nie mniej świętych księgach… – W tym miejscu przerwał swój wykład, bo w matowych drzwiach pojawiła sie postać pani Jadzi; – Za dwadzieścia minut będzie obchód… Nie wywińcie Mi jakiegoś numeru! – Oznajmiła i znikła za zamykającymi się drzwiami. A pan Ziutek, zaczął kontynuację, swojego wywodu;

– … Może dlatego na Ziemi z każdym rokiem ubywa ludzi „wierzących”?… Coraz więcej agnostyków…  Przez  naukę! (…Ta  nas oddala od Boga) – Poznając „siebie” – Oddalamy się od bogów… Właściwie „Kto to jest Bóg”?…- Istota nadprzyrodzona?.. Najbardziej powszechnie pod pojęciem bóg rozumie się określenie istot będących przedmiotem kultu religijnego… Ale nigdzie…Nigdzie!  nie jest określone ” jedno” zrozumienie dla Wszystkich – Więc, przez to, że dla różnych wyznań i ludzi, znaczy „co innego” z czasem przestaje oznaczać cokolwiek… Za to „Człowiek” – Jakkolwiek brzmi, interesuje nas o wiele bardziej –  Bo Nim jesteśmy! (..). Nie chcemy istnieć wiecznie, gdzieś na „zapiecku” u boga…Chcemy sami być jak bóg!… 7,8 miliardów Bogów… Dociekamy, poznajemy, jesteśmy coraz mądrzejsi ( w wiedzę) … Wszechmogący, wszechmocni… Wprawdzie umieramy jeszcze na grypę ( tudzież SARS-CoV-2) ..I z tego powodu, „wieczność ” jeszcze jest poza naszym zasięgiem… Ale to przecież „no problem!” … Kiedyś będziemy idealni… – Tu zamilkł, przełykając ślinę…

– ..Wtedy pytania ;  ” Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?”… Nie będą zaprzątały nam głów ( O ile jeszcze je będziemy mieli?). – Spytała Kasia.

– O tak!…Brawo Kasiu… Właśnie zdałaś zaliczenie ! – Odparł Pan profesor…

Po „obchodzie” to mnie przeniesiono na salę ogólną… A następnego dnia „wypuszczono” do domu… Byłem tylko na obserwacji…  Niepokojące symptomy po zabiegu znikły… Wyniki badań histopatologicznych też dobrze rokują… Nie ma potrzeby mnie „obserwować”… W końcu jak powiedział Pan Profesor – Jest nas 7,8 miliardów…  Nie sposób wszystkich obserwować!… I najlepiej nich sie Każdy pilnuje sam!…

***

Cierpienie

… Wykrwawiam się patrząc na świat
Mówią mi: – Zamknij oczy!
– Nie patrz.
– Nie myśl.
– Nie czuj.

Pod zamkniętymi powiekami
nabrzmiała krew, krzepnąc
staje się skałą, marmurem twardym.
Zamknięty w zimnym mroku kamienia.

Głuchy na świat, bez uczuć.
Przestanę patrzeć, myśleć i czuć,
to nie jest życie!
To jest przetrwanie.

…I choćbym nawet ślady swego istnienia
odcisnął w rozgrzanej do białości lawie,
te ślady już zastygłe teraz – donikąd Cię zaprowadzą.

Nie żałuj mojej krwi, nie żałuj cierpienia. … Żyjemy wciąż a reszta!?- Bez znaczenia.