Właśnie umknęła w trzepocie skrzydeł, zostawiając puste miejsce, jeszcze ciepłe. Myślałem, że ogrzeję tym ciepłem dłonie i cieplej zrobi się sercu, lecz chłodne ręce pozbawione uczuć, objęły tylko powietrze.
Chciałem uwiecznić ją w obrazie, lecz nie miałem tylu barw. Chciałem ją wypowiedzieć słowami, lecz usta zastygły milczeniem.
Wyciągając rękę w górę jak Sokolnik stoję i czekam tak. Może powróci?
… I juz się ścieli szarością smutek , skracając dni, chłodem i deszczem. … A Mnie za latem się ckni, radością upalnych chwil, dniem długim jak wieczność. … I nie pomoże barwnych plam, pejzaż utkany z liści lasu, Babiego Lata srebrzyste nici. … Odejdą w przeszłość. Zimą mróz i śnieg, i nagie szkielety konarów drzew. A Mnie za latem się ckni, ciepłym promieniem słońca na twarzy.