Plama.

Za głęboko wlazłem w meandry myśli.

Utkwiłem na dobre w tym, co już było,

wciąż tkwiąc w wczoraj.

…Ja wiem, będzie kolejne jutro,

następnych dni przetoczą się tłumy

i nocy nieprzespanych korowody.

Ja wiem, ze przyjdą jeszcze chwile

z bliżej nie określonym szczęściem

lecz…

Póki co, pomiędzy barwami życia,

 jestem czarnym kleksem,

nadmiarem farby która spadła z pędzla,

gdy malowałem obraz  Człowieka.

Utkwiłem tu na dobre – zasychając.

A pod skorupką, kolejne dni tkwią schowane

pełne radości, jasności i piękna.

… A ja na nich leżę czarną plamą!

Nie Moja „bajka”…

Dzisiaj żadnego dołączonego obrazka nie będzie… Po co!?.  Wyobraźnia przestała pracować. Rysunku nie będzie, bo nie ma tak czarnej barwy, by  zilustrować słowa które zamieściłem poniżej…  Nie da się namalować pejzażu  agresji… Widoku obojętności,  obrazu znieczulicy, braku podstaw kultury… Nie będę tworzył czegoś na papierze, co realnie mnie przytłacza…

***

…I znowu mur, z obleśnym pseudo – graffiti …Po jego drugiej stronie nie ma nic lepszego?

 Idę uliczką, mija Mnie dwójka młodych mężczyzn. Chłopcy – Wyrośnięte dzieci. Zamiast „Dzień dobry” słyszę;

– Suń się kurwa,  pierdzielony zgredzie!

– . ..Że też to jeszcze chodzi!?

Ze spuszczoną głową  cofnąłem się w bok – Młodości robiąc miejsce. Ta przeszła z szyderczym uśmiechem, lecz kilka kroków dalej,  na skwerze znów ją spotkałem; – Siedzieli na strzępkach parkowej ławki, pośród puszek po piwie – Jarając dragi;

– No i czego  kurwa się gapisz!?.

 – Odwróciłem głowę w drugą stronę,  nie byłem ciekawy…

***

I znowu mury. Ściana za ścianą… A pomiędzy nimi  Ona – Młodość , miota się jak  w klatce, szukając ofiary. Chce wyjść. Chce rzucić się na Świat. …Chce  gryźć , chce żreć;

– Bo tak wychowaliśmy?

***

Mówią Mi;

– Nie patrz, jak ci się nie podoba. Ignoruj  agresję i przemoc. Udawaj, że nic  „takiego” nie ma

, że to tylko wybryk – Taka chwilka zapomnienia.

  – … O naiwności serca, bojaźliwości dusz;  – Skrywane zło, nie umiera… Niczym nie nękane, hartuje  się w ogniu zobojętnienia…

***

, Bo gdy w gruz rozpadną się mury przyzwoitości, runą ściany konwenansów.

To pośród ruin dawnych wartości, pojawią się „Oni” – Już dorośli…

Z okrzykiem;

– Pierdolcie się Wszyscy!. Nadchodzi nowa epoka.

… A  Skurwysyńska Kurtuazja , niech zgnije w gettach.

Już pora?

Pora już odejść ?…

Zostawić wszystko i pójść przed siebie.

Zostawić żal i rozczarowanie.

Nie szukać zapomnianych zmartwień.

Nie wracać w pamięć.

***

…Nic to, że na horyzoncie smętne niebo,

zaciągnięte grafitową poświatą

ze srebrnym słońcem…

– W znajome miejsce wrócę

Dom myśli moich.

Ostoja spokoju.

***

Nie odwrócę się,

bo mógłbym zobaczyć co tracę

a wtedy ciężko na duszy…

Duszy „zbieracza” – Ciężko się rozstać z tym,

co przygarnąłem do serca.

***

Pora już odejść?…

Poszukać „nowe”

… Być może brzydsze – Lecz inne!

Wziąć z ziemi podnieść.

Przytulić.

Ogarnąć.

… Zapomnieć!

Przepełnienie.

Kolejny rok znów się wypełnił .

Z każdą kroplą sekund,

 przeminęły godziny dni.

… I znów jesteśmy starsi.

***

Zatopionych chwil,

raz po raz, łowisz wspomnienia

chwaląc się swoim „trofeum” ;

– A pamiętasz, jak wtedy pomyliłam farbę,

farbując  włosy na rudy kolor?

Ile było śmiechu !…

***

Innym razem,

 z oczami wpatrzonymi w nicość,

oglądasz  dzieciństwa pejzaże;

Rodzinny dom niedaleko od rzeki,

ogród i łąka na której zbierałaś dzikie kwiaty.

…I  znajome twarze.

Z tym samym uśmiechem,

nic a nic zniszczonym 

upływem czasu.

***

…Następny dzban podstawi przeznaczenie.

Żywota los, znów  weń ciekł będzie ciurkiem.

Znów się napełni przemijaniem.

… By kiedyś – Ktoś, mocząc w nim dłonie,

mógł z niego czerpać  dobroć wspomnień.

***

(http://www.afiks.pl/index.php/2021/12/09/krople-czasu/)

Szczęśliwego Nowego Roku 2023!… Oby był „lepszy” od mijającego, nawet dla Tych, dla których ten, był bardzo dobrym rokiem…

                                                                                                Miłosz.

Zmiana…

Zaplatany w zależności.

Skrępowany  więzami  postępowań.

… Mam być elementem całości!

Nie odstawać od  wzorca „Porządnego Człowieka”

Przykładny Obywatel.

Prawy.

Patriota.

Mam być dumny, że jestem Polakiem.

Mam ślepo  ufać.

Pokładać nadzieję.

Mam klaskać po każdym antrakcie,

niekończącego się spektaklu.

Mam być!.

Być , istnieć jak wszyscy wokół

z tej samej formy odlani.

…Mam być dla Nich?

Wciąż jeszcze jestem…

Jaskrawe kolory młodości znikły gdzieś…   

Rozmyły się w czasie, pokryły zapomnieniem.

Już coraz mniej barw na palecie…

 – Wodnistą akwarelą, maluję Mój świat.

Rozmyte kształty.

Ledwo widoczne kontury,

bez perspektywy w tle

 – Czy to już starość?… Czy ” kiepski ” malarz?

A może pejzaż życia tak bardzo zmienił się?

Nie zmienię uczuć – Na barwniejsze.

…Mogę ostatecznie przebarwić  realia – Abstrakcja wskazana.

Koniec z Surrealizmem.

Pop-Art -owy Świat się kłania…

Jaskrawości kolorów, niech wydrapią oczy.

Niech się wszystko miesza – Jak chce.

…W obfitości barw niech się topi.

Niech obcieka banałem i kiczem.

– Nadal trwam!

*

Wigilia.

W  ciemnościach dnia – Choć jeszcze trwa…

palą się światła w oknach domów .

 – Lampiony Rodzin.

Światło  Radości.

Miłości Blask.

… Już ciepło w duszy – Nie groźna Ci zima samotności.

Przy krzeseł  postękiwaniu

Wszyscy już wokół  stołu  usiedli,

…Po chwili wstają!

 – Modlitwę odczyta najstarszy z rodu…

A potem życzenia i trzask łamanych opłatków.

…I plama  na białym obrusie, po czerwonym barszczu,

lecz nikt jej nie zapamięta – Nieistotny element święta.

Zagłuszą go gwarne rozmowy, śmiech i kolęda.

… A przed północą, jak zawsze gromadnie wybiorą się na Pasterkę.

W Bożego Narodzenia dniu,

szarym porankiem, gdy gasną choinkowe lampki.

… Nim dom się znów wzbudzi do życia.

Siadasz  w  pustym salonie ,

wczorajszej nocy echa nasłuchując…

Już tęsknisz.

Już żal ci, że tak szybko przemija…

Szklane okruchy.

… A Tobie wciąż się wydaje,

żeś twardy, stały, niezniszczalny

– Jak  wykłuty ze stali,

monumentalny posąg wieczności.

… Jak złudne to

Przejrzyj !.

I cóż z tego,

żeś pełen po brzegi?

… Na szklanej nóżce stoisz,

niczym kieliszek  do białego wina.

– Cienkie, delikatne kruche szkło.

Wystarczy tylko  nieuwagi moment,

byś rozpadł się na kawałków sto.

***

… A Tobie wciąż się wydaje,

żeś twardy, stały, niezniszczalny

– Jak  wykłuty ze stali,

monumentalny posąg wieczności.

Przejrzyj!

… Stworzony jesteś tylko z ziaren pisaku – przezroczysty .

Na jedną chwilę  – wzniesienia toastu.

Meandry.

Meandrycznych myśli lawina

wypełniła umysłu

 każdą wolną przestrzeń,

grzebiąc logikę poczynań…

 – Co dalej ze Mną będzie?

***

Na spękanym odbiciu przeznaczenia

widmo śmierci  sie pojawiło.

Mówi;

–  Choć teraz… Co będziesz  zwlekać ?

Ja nie jestem tak okrutna,  jak mnie malują.

 – Chodź… Ulżę Ci w cierpieniach…

***

Lecz z kawałków losu,

co tworzą przeznaczenie,

wyłoniło się odbicie Ananke –  Cała w bieli z lilią w ręku.

Na przeciw  Śmierci stanęła;

– Nie kuś!… Jeszcze nie czas, nie teraz!

„Dumka” dla Ani…

( Transkrypcja z roku 2000)

Wspólnych uczuć płynęli rzeką,

co  powstała z  ich  łez wzruszeń,

 – Strumieni  smutku i  radości.

… Płynęli przez czas  Rzeką Wzajemnej Adoracji.

U schyłku swej podróży,

mieli wpaść do Oceanu Spokojnej Starości,

i tam , w głębinach wspólnych przeżyć

mieli rozpłynąć się w wieczności…

Lecz losu przewrotność bywa okrutna.

– W pół drogi podzielił ich oboje;

– Jedno z nich rozpłynęło się w nicości,

zostawiając to drugie samotne.

***

… I  płynie teraz na fali wspomnień.

Odwraca głową wciąż za siebie;

– Może zabłądził i zaraz mnie dogoni?.

 – Jakby z nicości  na powrót miał się wyłonić.

… I płynie tak, wciąż dalej i dalej

od miejsca w którym sie spotkali.

 – Zapomnieć się nie da.

Przytulić się nie da.

… Ciekawe czy będzie Tam na mnie czekał?