
Przestworza i ziemia,
zamknięte w ciele hybrydy,
co głowę Orła ma a cielsko lwa.
Nieokiełznany stwór Keythong,
który strzeże bogactwa,
lecz nie złota
a skarbów w duszy zaklętych,
Boska z ludzką naturą…I wieczność!
Ci którzy idąc po Twoich śladach, nie nadążają za Tobą, twierdzą żeś zbłądził.

Przestworza i ziemia,
zamknięte w ciele hybrydy,
co głowę Orła ma a cielsko lwa.
Nieokiełznany stwór Keythong,
który strzeże bogactwa,
lecz nie złota
a skarbów w duszy zaklętych,
Boska z ludzką naturą…I wieczność!

Zaplątane w piękno.
Jak w nić pajęczą – Lepką.
Stają się ofiarom
wygłodniałej próżności.
Choć syta nie będzie.
Piękno powłoką,
w środku zaś kokonu – Pustka.
Nie wylęgnie z niej się motyl.
Nie pofrunie nad uwielbieniem.
Zachwyt tylko mrugnięciem powiek.
… Rozum patrzy głębiej.

Spirala zdarzeń.
Po orbicie losu
czas zatacza okręgi
– Noc, dzień
i kolejna noc i dzień, miesiąc, rok…
Podobne dni, chwile podobne.
Uczuć te same doznania.
A jednak każdy krąg inny,
coraz dłuższy ciągiem zdarzeń,
i coraz szybszy
ich przemijaniem.
Już zapomniałeś miejsca powstania.
Miejsca przeznaczenia jeszcze nie widać.
Wszystko się kręci ;
„Panta rhei kai ouden menei”
…I już nie można na nogach ustać
a wciąż droga przed Nami.
Kolejnych kroków już nie liczę.
Wciąż zamiast celu – Horyzont.

( Autorką grafiki jest Ashiranthe)
Pragnęła znużyć się w ciszy.
Rozpłynąć w ciemności.
Pojednać się ze snem
… Lecz One uparcie wracają w blask
i tańczą jak szalone!
Wokół świecznika wraki ciał.
… Ich skrzydła nadpalone.
W bezustannym trzepocie
aż do wyczerpania.
Pragnęła by znużyły się w ciszy
jak ona.
Rozpłynęły w ciemności.
Odleciały w mrok.
…Znikły cierpieniu.
Lecz One uparcie wracają w blask
i tańczą jak szalone!
… Gdyby tak mogła dosiąść jedną z nich
i odlecieć jak najdalej od światła,
co rani noc .
… Lecz One uparcie wracają w blask
i tańczą jak szalone!

Długo czekała w kolejce pór roku,
podpierając ścianę.
Z początku nikt jej nie zauważył.
Bo na parkiecie brylowało Lato.
… Kto by na Jesień patrzył!?
Lecz oto jest!
…I już się kręci.
Odziana w suknię z porannych mgieł,
sypiąc liśćmi jak konfetti.
Na twarzy chłodu,
Słońca ciepły , rudy grymas.
Uśmiecha się zalotnie.
…Partnera szuka.
Już pora na bal, ruszyć w tan.
– Niech gra muzyka!

… Zachód słońca na plaży,
w ostatnim oddechu Lata,
poza sezonem.
Choć jeszcze ze złotą tarczą,
to z wypalającego się słońca,
horyzont czerwieniami broczy,
barwiąc słoność morskich fal,
naciąga na nie tkaninę łagodności.
… Mew biadolenie, miesza się z szumem fal.
Ostatni oddech „spokojności”.
Na oblizanym wodą piasku,
stoisz wpatrzona w dal.
.Nasycić się chcesz pięknem chwili,
nazbierać na potem.
Zabrać ze sobą w „wariactwo” miasta,
i pokazując bliskim, mówić
– Byłam Tam…

Wchodząc po schodach,
Odliczam stopnie:
Jedenaście, dwanaście, trzynaście, czternaście…
Potem dźwięk przekręconego zamka,
– Dzień dobry, sąsiedzie!
Na korytarzu mija mnie starsza pani.
Domykam drzwi, opierając się o nie plecami.
To była ostatnia osoba
.. Z jak bardzo realnego świata!
Ten Mój, stworzony jest z wyobraźni.
Wykreowany scenariusz zdarzeń,
które nigdy nie przytrafiają się w rzeczywistości.
Dwa Światy – Ten nie realny z marzeń,
gdzie łzy suchą ciekną strużką płyną.
I ten realny w którym obcierasz słone łzy.
Dwa Światy.
Codziennie przemierzam drogę pomiędzy nimi.
Codziennie w podróży – Wciąż na walizkach.
… Już nie wiem w Którym dom Mój!?
– Obydwa sercu bliskie.
Ogrom przestrzeni bez granic wyobraźni…
A ja stoję na jego krawędzi.
…Tak Mały!
Ze swoją wielką bezradnością,
wpatruję się w pejzaż,
chcąc zapisać ów widok w jednej myśli
– Bezskutecznie!
Zbyt rozległy jest
a ja pomiędzy… Wciąż na krawędzi poezji.

Rozdajesz obcym krzywdy i ból,
bo cierpisz ich dostatek?
Dla siebie chowasz dobroć i szczęście,
– Za mało by się dzielić?
Niebo z niebo,
piekło za piekło.
…Czy zawsze odpłacasz tym samym?
Jak Oni – Mi, Ja Tobie daję.
Bo czerpię z tego, czym jestem obdarowany?
… Już nie ma we Mnie nic własnego.
Ja , jakby nie Ja.
Jak reszta stada jestem.
Potulnie idę na rzeź
zdziczałych obyczajów.
Nie krzyknę; – Ja tak nie chcę!
Bo nie chcę być wyalienowany?
Odrzucony.
…Zapomniany.
Czas zabrać głos w sprawie przyszłości Polski… Czas wyborów i czas referendum. Na pewno nie wybiorę źle, czy dobrze – Nie wiem?. Z pewnością nie wezmę udziału w referendum, które niczemu nie służy, jest jak miska z wodą dla Poncjusza Piłata… Przez chwilę w głowie zaświtała mi myśl, by jednak wypełnić referendalny blankiet, ale skreślając cztery razy „Tak”, wbrew własnym przekonaniom… Dlaczego tak na przekór? – Bo to, o czym ja jestem przekonany, nie może być kartą przetargową w polityce, która dzieje się bez mojego udziału… W tym przypadku z takimi pytaniami, wynik referendum nie stanowi prawa, jest tylko głosem ludzi… Nie powinno się wykorzystywać przekonań. Ale oczywiście to indywidualna decyzja każdego z osobna.Teraz życie jest pełne agresji. Egzystencja opiera się tylko na przetrwaniu…I o dziwo, nie walczymy o godne życie rękoma a słowami… A te za każdym zdaniem, są coraz bardziej „tępe”. Coraz więcej sił potrzeba do walki… A wystarczy czasem pomilczeć!
***
I już się wyrwały z gęb polityków – Słowa.
…Tyle ich wokół.
Mówiące prawdę.
Kłamiące.
Czyniące dobro.
Prowokujące zło.
… Mieszają się teraz w kulminacji bełkotu.
Pienią się na ustach.
Głuchym echem dudnią w uszach.
Są jak męczący dzień, nieprzespana noc.
… Niekończący się jarmark obietnic.
Słowa.
Politycy za pomocą ust,
budują lepszy, inny świat.
( Podobno dla Mnie)- łatwo przychodzą.
Ręce do niczego nie będą im potrzebne .
Wystarczy odrobina erudycji i fantazja
i usta.
… Czasem udręką są dla warg,
bólem dla krtani.
Lecz to one – Słowa zmieniają nas.
…Nie daj się nimi omamić.
***
… A życie, to nie wiersz.
I słów dobranych układanka.
A życie, to nie bal…
– Muzyka stop! Teraz Ja!.
… A potem cisza i żal.
Na rozstaju słów – Tam gdzie zaczyna się milczenie.
Na krótkiej myśli, zapisanej w mrugnięciu powiek
Rodzi się szczęście.
…Choć życie to nie wiersz.
Poezją może być dla duszy.
Harmonią ciszy
– Niech ta muzyka gra!
…Na parkiecie życia, chodźmy w tan.

… Jeszcze chcesz omotać wokół palca przemijanie,
tych dni Letnich – Błogostanu.
Nawijając nitkę wspomnień,
kłębek chcesz uzbierać.
… Ciepły motek włóczki Lata
na szal Jesiennej słoty.
Na pled dobrego nastroju,
co rozgrzeje w niepogodę myśli
Na radość, której los Ci skąpi.
Na zmorę upływu czasu…
– Te kilka chwil niech postoi w miejscu.
Na starość, co uśmiecha sie półgębkiem
i coraz bardziej się chce przytulić.
Już pora się zbierać…
Uczepić się ptasich piór
i odlecieć przed Jesienią życia.
… Od chłodu smutku – porankami.
Kroplami deszczu na szyby tafli.
Umknąć przed mgłą nostalgii
i zawieruchą uczuć, co ciska w okna
liście garściami.
… Uciec od samotności w Jesienne wieczory.