Szczęście…

Czasem masz twarz małego dziecka.

A czasem wyglądasz jak majowa łąka.

Jesteś jak oddech świeżego powietrza.

Jak droga mleczna na bezchmurnym nocy niebie.

… Przychodzisz, odchodzisz.

Niby jesteś a niby cię nie ma.

Czasem spłyniesz uśmiechem po twarzy.

A innym razem, ulecisz  żałosnym westchnieniem.

Często widuję cię w oczach mijanych ludzi.

 – Najczęściej  zakochanych w sobie par.

Śmieją się, idąc przed siebie nie patrzą w dal…

Widziałem cię na wielu twarzach, ale nigdy na stałe.

Co nie znaczy, że cię nie było.

…Tak przywykli do ciebie, że ślepi zostali na twój widok.

Znam tych, co szukają cię zawzięcie, choć siedzisz na ich ramieniu.

Znam też tych, dla których nawet twoje lekkie muśnięcie,

sprawia, że czują się jak w siódmym niebie…

Chwila dla Duszy.

Umysłem rządzi muzyka.

Realny świat przestał istnieć.

Miraże myśli przed oczami,

przesuwają się slajd po slajdzie,

wyimaginowanych sytuacji.

Już czujesz , że unosisz się – Tak lekko Ci.

…I jeszcze chwila a Dusza się zbudzi,

bo usnęła zmęczona monotonią życia

I  przecierając rozespane oczy,

uśmiechnie ,  mówiąc;

– Zatańczę z tobą. …Poprowadź.

Estera.

Otworzyłaś oczy w momencie,

gdy jego usta składały się do pocałunku.

 … I wezbrała sentymentalna fala .

Rozszalały uczucia – 10 stopni w skali Beauforta.

A Ty daleko od bezpiecznego portu,

 pośrodku oceanu samotności.

                  ***

Wstałaś.

Odziana w białą piżamę  z niebieskimi grochami,

zamaskowaną  sfatygowanym   szlafrokiem.

Stoisz, zapierając  o martwy kaloryfer,

bez krztyny ciepła.

A za oknem ziąb i plucha.

… Dobrze, że kawa gorąca.

Topisz w niej resztki snu,

grzejąc przy tym  dłonie i duszę.

A później, tak rozgrzana, rzucisz się w wir dnia.

Zostawiając szlafrok i piżamę,

na niezaścielonym łóżku.

              ***

Podniesiesz  żagle, przekręcając jak zwykle

dwa razy klucz w drzwiach .

… I płyniesz dalej.

Na horyzoncie znów widać codzienność.

Ale może dzisiaj, dopłyniesz poza nią!?.

Nuda.

Jesienne wieczory są tragiczne.

Za oknem  zimny i mokry smutek.

A ja wewnątrz,  przy oknie owijam nudę wokół palca.

…Kłębek lub dwa już nawinąłem

 i wciąż czekam na sen.

A temu jakoś się nie spieszy.

To tu, to tam zagląda, chowając się po kątach.

Gdybym tak  szalik  sobie uplótł?.

 Z puchatej nudy włóczki?.

Lub parę ciepłych rękawiczek!?…

A  może leniwe bamboszki, ciepłe i miłe w dotyku?.

 A może, …Może bym sznur mocny uplótł

 i zrobił huśtawkę!?.

 …I w te i we te, kołysał byłbym się czekając na sen?.

Bo  kiedyś przyjdzie .

 Wylezie z ciemnego kąta  a ja  dam się mu opętać.

Jak Ty?

jak Ty,

idąc  chodnikiem ulicy, posągi ludzi mijam.

… Jakby żywi, bo dokądś idą w szalonym pędzie.

Lecz są jak drewniane kukły, bez ducha.

Nie ma w nich nic,

co wcześniej było.

– Gdzieś uleciała z nich wrażliwość.

…I nie ma nic,

tylko  pustki pełno wokół,

– Wypełnia całą życia przestrzeń.

Milczeniem jest na ustach.

Ciemnością wzroku.

Brakiem czucia i innych bodźców.

. …Zapominają , tego co wypełniało duszę,

 bo przecież w głowie tylko wirtualny wiatr hula.

Zapominają doznań – Nie czuli!

Zapominają jak to jest się tulić,

– Tonąc w  ciepłych objęciach.

Zapominają kochać.

Zapominają twarzy.

… Zapominają pamiętać.

Idąc  jak Ty. – Powoli idę.

Nasz czas się wlecze?.

…Czy im przemija zbyt  szybko?

Kilka słów i dla Ciebie…

Zaświeciła się w twoich oczach iskierka zazdrości, …O te kilka słów  ” Jak dobrze, że jesteś”.

– Ych!. To mogłoby być o Mnie!? – pomyślałaś nieskromnie.

 – … Też chcę poczuć, że wiesz. …I doceniasz. Skreśl dla mnie chociaż kilka słów , choćby od

niechcenia…

***

Jesteś jak miłe wspomnienie z dzieciństwa;

Nigdy się nie dasz zapomnieć.

Jesteś jak landrynka w ustach dziecka;

 Twarda – Nie do zgryzienia.

Lecz długo uwalniasz slodką  przyjemność,

pieszcząc podniebienie.

Jesteś jak krzak łopianu;

Gdy się przechodzi obok ciebie – Czepiasz się myśli,

jaskrawym fioletem mądrości.

…Trudno się pozbyć.

Czymkolwiek byś nie była,

zawsze zostajesz sobą.

…Gdzieś obok – To przyjaźń?

Dziad.

Przeszedłeś kręte ścieżki życia.

Zmęczony jesteś tą drogą.

… Już marzy ci się spokojna przystań?

Gdzie słów jest mniej niż myśli,

 a ciszę przerywa tylko

twoje  „Kocham”

i w odpowiedzi słyszysz ” Z wzajemnością!”.

Miejsce w którym czas, leniwie spływa

na małych przyjemnościach.

Gdzie nie supłają się  troski

 i zmartwień nie przybywa.

Miejsce spokoju.

Miejsce radości.

Miłości miejsce.

… Miejsce gdzie starość będzie szczęśliwa.

Niepokój.

…Bo  życie teraz , proszę Was,

to jak w Jenge  gra.

 Wyciągniesz  nie ten klocek i bach!;

 – Rozsypie się budowla do podstaw.

Niepewność i niewiadoma przyszłość.

Drżącymi dłońmi nawleka się nić,

 przez igielne ucho.

– Cholera! . Cierpliwości bark.

 – …I znów próbujesz kolejny raz.

***

…Kiedyś to proszę Was,  było inaczej.

Nie trzeba było pod nogi patrzeć.

Szło się przez życie w dal,

stawiając powoli, pewne kroki.

A teraz  ludzie, pędzą przed siebie

jak opętani.

 – Jakby przegonić chcieli czas.

***

I dokąd tak pędzą?.

I za czym ich gna?

I skąd w nich ten niepokój?.

…Proszą Was.

To tylko Jenga – Głupia gra.

Poślinić w ustach końcówkę nici,

międląc w dwu palcach,

spróbować nawlec igłę jeszcze raz

Przeminęło.

Tego Lata nie znalazł się nikt,

kto potrafiłby wejść do twojego serca

i pozostać w nim na zawsze.

Nie chciałaś mącić błogości słonecznych dni,

czymś tak trudnym jak Miłość.

***

…W powietrzu Jesień już czuć

a w duszy strach …Przed melancholią i zadumą.

Przed  długimi samotnymi wieczorami

spędzanymi na odmawianiu  żalu,

wpatrując się w zapłakane deszczem okna.

Zamiast różańca, przekładasz wspomnienia Lata,

pomiędzy palcami – Odwlekając nieuniknione.

***

Pory roku wciąż niezmiennie, następują po sobie.

Parada dni zatacza koło.

Czas mija nieubłaganie.

…A ty ciągle sama.

Prosto w pamięć.

Mówili;  – Nigdy więcej wojen.

 Odróbmy lekcję z historii.

Mówili ; – Dość zabijania i śmierci.

Niech to nie wróci nigdy więcej.

…Wciąż tylko mówili .

Chwalebne hołdy oddając umarłym.

Wznosząc pomniki bohaterom.

Ich usta krzyczą o wolności .

…A w dłoniach karabiny dzierżą,

gotowe by wystrzelić ;

 – „Chcesz pokoju, to szykuj się do wojny”.

***

” Auschwitz nie spadło z nieba, nie bądźcie obojętni”

Zmory przeszłości, chowają  się w niepamięci.

…Co zapomniane nie boli.

***

Wciąż tylko hasła i slogany.

Coś o Ojczyźnie i Patriotach.

Coś o Narodzie i wyrządzonych krzywdach.

Wciąż tylko Słowa, słowa, słowa.

A w dłoniach karabin.