Dotyk.

Świat nie pęka od wielkich wzruszeń,

 nikt nie płacze nad pękniętą szybą.

A ja w tym chłodzie jakoś muszę

zobaczyć kroplę, co spływa żywą.

Dotykam palcem szorstkiej codzienności.

Nie szukam skrzydeł ani olśnień.

W tej małej cichej uważności.

jest tylko zgoda, by żyć prościej.

Czasem zakłuje z lewej strony,

zwyczajny ból, co serca nie łamie,

tylko je drapie jak małe licho

…I rozdrapuje absurdów ranę.

Wszystko wydaje się tak bliskie,

tak bardo proste i nie święte.

Dni upływają jak woda ciurkiem,

 – Wyschnięta pamięć więdnie.

Już nie oddzielam prawdy od kłamstw,

 bo pełne nich obie dłonie.

Garściami rzucam je na wiatr,

naiwnie myśląc, że zakiełkują szczęściem.

Razem.

Bo nie ma nic nieznaczących słów. Nie ma gestów, które nic nie wyrażają. Nikt nie jest pozbawiony uczuć, a w każdej głowie pojawiają się myśli.

Więc nie mów mi, że lubisz milczeć. Że nic nie czujesz – nawet bólu. Nie mów mi, że bezmyślnie można przejść przez życie, byleby iść dobrą drogą.

Nawet twardy granit z czasem obróci się w piach, a lśniące ostrze stali pożre rdza. Bo nic nie jest stworzone na wieczność. Dziecięcy uśmiech traci blask na twarzy pełnej zmarszczek.

Lecz przecież zawsze możesz odwlec ten czas – i ze mną wolno się zestarzeć. Więc mów do mnie, mów. Łap mnie w objęcia i tul. Uczuć rozdawaj obrazy i marz o wiecznej miłości – bo warto jest marzyć.

Nie pytaj.

Pytasz mnie, jak to jest,

gdy uczucia przelewają się

poza krawędź duszy.

-Cóż mogę ci odpowiedzieć?

…Spływają po ściankach serca

cienką strużką strof.

We wrażliwości lśnią

jak w nocy mroku gwiazdy na niebie.

W dotyku tulą jak czułe objęcia.

…Spływając zmywają  ślady trosk

spłukując cierpienie.

Są ukojeniem nawet największego bólu,

ale i utrapieniem.

– Już wiesz?!

…Nie pytaj mnie więcej

– Wypełniaj własną duszę aż się przeleje.

Bo życie to nie bajka!?

Bo życie choć nie bajka – pełne jest chwil jak z bajki.

Wystarczy ich okruchy poskładać w całość

i wsadzić pomiędzy realia.

…Nadal idziesz.

 Na przekór przeciwnością losu.

Powoli stawiasz kroki, wciąż patrząc pod nogi.

…Realiów kłody i rzeczywistości padoły

nie pozwalają, byś dumnie uniósł głowę.

 – Życie jest pełne pokory!

 Lecz ty łapiesz okruchy chwil, miłych duszy

 i zapisujesz w pamięci jako bajkę.

A  przed snem czytasz ją na dobranoc.

…W niej wszystko jest możliwe

i zawsze kończy się szczęśliwie.

W niej zło i ból z góry skazane są na przegraną

a miłość  i dobroć – zwyciężają.

…I choć morał tej bajki nie zawsze jest po twojej myśli.

 – Ty zasypiasz spokojnym snem.

…By rano wstać i znów iść.